Toyota wyklepana

October 25th, 2009

Wczoraj odebrałem auto od lakiernika. Znalazło się tam po tym, jak żona wyjeżdżając z parkingu została uderzona w bok. Pani wyjeżdżająca z parkingu po drugiej stronie ulicy dziarsko nacisnęła gaz, nie zerkając w lusterko – na efekty nie trzeba było czekać… Tak więc w czwartek auto zostało oddane, w sobotę odbiór. Lakiernik dosyć szybko uporał się z wgniotem, do  jakości wykonanej roboty za bardzo również przyczepić się nie można, choć mógł sobie facet odpuścić zamalowanie wszelkich niedoskonałości lakieru na całej powierzchni karoserii. Efektem tych poczynań jest kilka ciemniejszych kropek na bocznych drzwiach po obu stronach pojazdu, co nie wygląda niestety oszałamiająco.  Mam nadzieję to jakoś zniwelować, są w końcu jakieś pasty tempo itp. , choć może sama polerka wystarczy. Przed odstawieniem auta do warsztatu zrobiłem mały rekonesans po warsztatach, ceny od 400 do 1200PLN  – co lakiernik to inny pomysł na naprawę. Byli i tacy co chcieli wyciąć wgniota i wspawać w to miejsce “reperaturkę” – cokolwiek to jest. Ten wybrany przeze mnie był z polecenia: zdałem się na wiedzę Roberta, kolegi który pomógł mi również w zakupie Toyoty. I w sumie nie zawiodłem się: po brzydkim boku nie został nawet ślad. Uszy mam tylko czerwone od wykładów żony na temat kropek na bokach auta. Ech, nie dogodzisz…

Be Sociable, Share!

Categories: Pan Samochodzik | Tags:

1 Comment

  1. prizoner

    niezly blog… pozdro.

Leave a comment