Łyżwy czas zacząć

January 4th, 2011

Zima za oknem, że hej – nie napiszę “aż miło”, bo jeszcze ktoś gotów mnie znienawidzić za głoszenie herezji. Drogi zaśnieżone, miejsca parkingowe zasypane, chodniki oblodzone z takimi to właśnie określeniami kojarzy się teraz ta pora roku. Hm, ale czy tylko? Amatorowi sportów zimowych kojarzy się z czymś jeszcze: z nartami oraz łyżwami. O ile o tych pierwszych rozpisywałem się jakoś niedawno (start sezonu w Rokietnicach), to łyżwy grzały półkę w piwnicy. Do niedzieli. Nie wytrzymałem i polazłem na Wrocławską. W tym roku pojawiła się stronka z wiadomościami z miejskich lodowisk, na której można wyczytać kilka przydatnych informacji. Uzbrojony w informację ruszyłem na podbój W69. Na dzień dobry koszmar parkowania – do tej pory autko stawiałem pod sklepem z częściami do samochodów, po drugiej stronie ulicy. Tym razem działy się cuda: z powodu śniegu zablokowany był wyjazd, najpierw auta muszą wyjechać aby inni chętni mogli wjechać. Trwało to 5-7 minut, ale w końcu się udało – lecę na stadion. Bilecik zakupiony, łyżwy zawiązane, ochraniacze na kolanach. No to siup – na taflę. Pierwsze ruchy jak zwykle koślawe, ale kilka kółek i jest już dużo lepiej – wychodzi nawet przekładanka na zakrętach. Minusik to chmara ludzi, ślizgających się razem ze mną. Trudno, idzie żyć (znaczy ślizgać się), choć jeździć pod prąd nie sposób; na wygibasy też mało miejsca. Tłok. Może to wina niedzieli, dobrej pogody, tudzież noworocznych obietnic? Liczę, że w tygodniu będzie lepiej. W każdym bądź razie poślizgałem się z 35 minut. Na pierwszy raz max. Uff! Baniak pod czapą dosłownie mokry. Mokry ale szczęśliwy. Taka przyjemna alternatywa dla nart: na miejscu, taniej i można wyskoczyć na godzinkę. Polecam wszystkim aktywnym.

Categories: sport | Tags: , , , | 1 Comment

Narty – koniec sezonu 09/10

April 18th, 2010

Niestety zima dobiegła końca. Miałem zrobić jeszcze jakiś wypad kończący sezon, jednakże przyplątało mnie się jakieś choróbsko i dupa. Nici z wyjazdu. Generalnie jakoś się nie wyjeździłem, co prawda zaliczyłem 8 dni na śniegu to jednak czuję ogromny niedosyt.  Jak to zwykle bywa jeździliśmy w Czechach – Harrachov, Rokytnice oraz Szpinderowy Młyn – snułem plany w tym roku o Alpach, ale wyszło jak zawsze. A to terminy,  a to brak chętnych na wyjazd, może w następnym sezonie się uda.

W tym roku zacząłem również zimową przygodę z łyżwami. Kupiliśmy sobie z żoną po parze figurówek i dalejże używać sprzętu. W ZG do dyspozycji były dwa lodowiska, obydwa zaliczyłem. Większe zlokalizowane na stadionie żużlowym, chyba ciekawsze – dające większe możliwości zabawy i frajdy; mniejsze przy ul. Chopina gdzie stawiałem pierwsze kroki miało swój niepowtarzalny urok.  W sumie kilkanaście razy rysowałem tafle – jako, że zima w tym roku dopisała nawet w Zielonej Górze to sezon trwał bardzo długo. Za rok kolejne wzmagania, może w końcu nauczę się jeździć tyłem? Do tej pory jeżdżenie tyłem to dła mnie czarna magia.

Zimy nie ma, czas na rower. Sezon został już rozpoczęty. Póki co jedna wycieczka oraz kilka przejazdów do roboty za mną, pewnie byłoby tego więcej, gdyby nie święta, oraz choroba. Liczę na to, że słonko coraz śmielej będzie wyglądać i możliwości kręcenia pedałami przybędzie. Czego życzę wszystkim roweromaniakom!

Categories: Bicykl, Narty, sport | Tags: , , , | 1 Comment

Nowy sport

January 2nd, 2010

Categories: sport | Tags: , | 1 Comment