Rodos na fotkach

July 15th, 2009

Dodałem skromną galerię w których podjąłem próbę ujęcia Rodos. Choć zdjęć oraz filmów przywiozłem cirka 10 GB, to myślę iż nikt o zdrowych zmysłach nie poświęci całego dnia na oglądanie czyiś wakacji, stąd dosyć mocny przekrój tego co można zobaczyć na wyspie.  Dodałem więc fotki z Lindos, miasta Rodos, z plaży, z wycieczki na wyspę Symi, hotelu oraz kilka widoczków, razem około 200 fotek. Miłego oglądania.

Tutaj jeszcze raz link do całej galerii: http://gallery.kiniek.eu.org, jakby ktoś nie mógł trafić…

Categories: Foto, Living | Tags: , | No Comments

Back to reality

July 9th, 2009

Wszystko co fajne i miłe niestety ma kiedyś swój koniec. Wspaniałe wakacje są już tylko wspomnieniem. Cudowne 2 tygodnie: w słońcu, ciepłym morzu, bez jakichkolwiek zmartwień.  Czy było warto? Tak! Jakbym mógł pojechałbym i to zaraz jeszcze raz na taki urlop, może nie w to samo miejsce, gdyż tam zwiedziliśmy wszystko co się da, ale podobne klimaty jak najbardziej nam odpowiadają.  Jednym słowem wyspa Rodos jest fantastyczna, kto nie był niech żałuje, albo niech zbiera kasę na wyjazd :). Pogodę ma się tam zapewnioną, a koszty w porównaniu z naszym wybrzeżem porównywalne. Za niedługo zamierzam wystawić jakąś galerię zdjęć z wyspy, a póki co mała galeria co się dzieje wokół wyspy, znaczy się pod wodą.

I tak oto jesteśmy w Polsce – pierwsze sekundy w kraju poniżej:

Categories: Living | Tags: | No Comments

Snurkowanie na Rodos

July 4th, 2009

Co tu pisać, trzeba oglądnąć!

Categories: Living | Tags: | 1 Comment

Dalej na wyspie

July 2nd, 2009

Jak w temacie, cały czas jeszcze sie urlopujemy. Minęło już 1,5 tygodnia odkąd przylecieliśmy, niestety powoli wspaniały czas laby dobiega końca. Ale to za jakiś czas dopiero, póki co nadal odbywa się zwiedzanie i plażowanie.

W ostatni dzień jeżdżenia autem pojechaliśmy do monastyru Tsambika, w sumie leży on na górce przy naszej plaży, ale jak jest do dyspozycji auto to wygodniej te 2-3 km podjechać.  Widok z góry imponujący, zwłaszcza na nasze plaże – bo są w sumie dwie: mniejsza piaskowa, oraz większa kamienista. Częściej chodzimy na tą mniejszą (w głębi zdjęcia), a to z tej racji, iż jest bardziej kameralna i są ciekawsze rybki.

Kolymbia plaża - widok z monastyru Tsambika

W dalszej części dnia pojechaliśmy plażować do zatoki A.Quinna, niestety prawdopodobnie po raz ostatni: nie jeżdżą tam autobusy, a inaczej nie ma jak się tam dostać, albo za dużo zachodu. Trudno, będziemy plażować na naszej riwierze – też jest fajnie, zwłaszcza gatunkowi męskiemu by się podobało … ;)

Tyle z jeżdżenia autem, w sumie zastanawialiśmy się czy do samego miasta Rodos nie pojechać właśnie autem, ale stwierdziliśmy oboje z żoną, że sensowniej będzie podjechać autobusem – zwłaszcza, że nasz, a mieścina jest dobrze skomunikowana z powyższym. I tak właśnie zrobiliśmy, po dniu laby, we wtorek wybraliśmy się do miasta Rodos. Ogólne wrażenia mieszane: dzielnica portowa i stare miasto super, reszta takie sobie. Miasto jak miasto ludzie żyć tu jakoś muszą: są więc knajpy, sklepy i inne przybytki, stare miasto natomiast to jest coś. Starówka 0toczona ogromnymi murami, górującymi na miastem,mieszcząca przepiękny zamek, wąskie wysadzane kamieniami uliczki, meczety – cały kulturowy misz-masz wszystkich włodarzy miasta. Cudo! Do tego klimatyczne tawerny, restauracje oraz puby, wszystko utrzymane w zgodzie z zabudową i architekturą, nie sposób nie zatrzymać się na dłużej…

miasto Rodos
W sumie cały dzień spędziliśmy w Rodos, samo zwiedzenie zamku zajęło nam dobre 1,5-2h i było to raczej pobieżne obcowanie z wysoką kulturą. W salach zamku urządzono bowiem ekspozycje z tutejszych znalezisk archeologicznych – najstarsze prezentowanie naczynia miały ok. 3500 lat! Wystawiano również przedmioty, będące świadkami późniejszych epok, do mnie jednak najbardziej przemawiała ta prezentująca antyczną Grecję.

Po powrocie z Rodos poleźliśmy jeszcze na naszą plażę, ba! wdrapaliśmy się na punkt widokowy z którego pięknie można obserwować naszą plażę. Jeszcze jedna fotka niżej:

Kolymbia - mała plaża

Categories: Foto, Living | Tags: | No Comments

3 dzień autem – przełajem po wyspie (27.06.2009)

June 29th, 2009

Krótki opisik co robiliśmy w 3 dniu zwiedzania wyspy autem. Trasa została zaplanowana przez pana Google’a, w sumie ok. 90 km, przy założeniu, że gdzieś nie pobłądzimy. Zaczęliśmy od miejsca zwanego “Epta Piges” czyli po naszemu 7 źródeł. Od Kolimbii (tutaj mieszkamy)  cirka 5 km, podróż więc stosunkowo krótka. Według mojej skromnej opinii miejsce przereklamowane, ciemny tunel  – który jest opisywany jako hicior.  Może i dla kogoś jest to atrakcja, dla nas nie była.  Jedziemy dalej: udajemy się w stronę Archipoli, skąd malowniczo położoną drogą (po drodze dużo zakrętów i niezłe widoki) docierami do Psinthos. Stąd już tytlko kilka minut do kolejnego punktu wycieczki: doliny motyli. Wjazd 5 EUR, tym razem zniżek brak – wcześniej dzięki karcie nauczyciela, żona na akropol w Lindos weszła za darmo. Wracając do doliny motyli:  jest to miejsce gdzie rozmnaża się jeden z gatunków ciem, oraz jeden motyli. Tutaj też dobiega końca ich  żywot. Sama dolina to takie trochę nasze niskie partie karkonoszy – strumyk, drzewa, trochę cienia – jedyny inny element to właśnie motyle. Póki co samych owadów jeszcze mało,  podobno w sierpniu jest szaleństwo, teraz są tylko pojedyncze sztuki.

Dolina motyli

Jedziemy dalej:  kolejny cel to Filerimos, ale najpierw plaża. Kąpiemy się w miejscowości Theologos nad morzem egejskim. Duże fale, dość silny wiatr, oraz piękny lazur wody. Spędzamy tu piękne chwile, zjadamy suchy prowiant, który otrzymaliśmy zamiast obiadu i znów w aucie. Szukamy znowu Filerimos, tym razem zaopatrzeni w większą dozę determiniacji oraz spokoju. Udaje się bez problemów, okazuje się, że poprzedniego dnia byliśmy dosłownie o krok od tego miejsca…  Na górze czeka nagroda – fantastycznie zachowany monastyr, oraz wspaniały punkt widokowy. Znowu przydaje się karta nauczyciela – żona wchodzi za friko. Najpierw zwiedzamy klasztor oraz monastyr, wszędzie dookoła spacerują pawie. Jest ich tu co najmniej kilkanaście, biegają sobie niczym nie skrępowane, nowołując się donośnie. Obiekty sakralne mamy zwiedzone, czas na widoczki. Tutaj się dopiero działo, panorama z tego miejsca jest niesamowita – widzimy dwa morza, oraz ładny kawałek wyspy – dla chętnych do zobaczenia panorama. Lojalnie ostrzegam – fotka waży 8,7 MB oraz ma rodziałkę 14756 x 1598! Najlepiej pobrać plik na dysk i otworzyć go w jakimś programie do wyświetlania grafiki (np. IrfanView), powiększyć na całą wysokość ekranu i za pomocą strzałek przewijać w lewo i prawo. Upojeni widokiem wracamy do auta, a tutaj mała niespodzianka, jeden z pawi w końcu pokazał się w pełnej krasie. Cudo.

Paw na Filerimos

W końcu po dniu pełnym wrażeń gdzieś około godziny 18-tej zmierzamy do hotelu. Droga przebiega bez problemów  i mimo przeprowadzanych remontów (nie tylko w Polsce remontuje się nawierzchnie)  gdzieś przed 19-tą jesteśmy w Delfinii. Na mapce zaznaczyłem jeszcze postój w zatoce A.Quinna, ale nie daliśmy już rady. I tak na niedzielę zaplanowaliśmy tam dłuższy pobyt, więc nic straconego.

Categories: Foto, Living | Tags: , | 1 Comment