Mundialeiro (last) – viva Espana

July 12th, 2010

Po miesiącu święto futbolu dobiegło końca. Mistrzem została Hiszpania. Gratulacje! W sumie to początkowo im kibicowałem, lecz po pierwszej meczu w fazie grupowej okrutnie się obraziłem. No bo jak to: faworyt i daje D… w pierwszym meczu? Wstyd. W uniesieniu przeniosłem swoje uczucia na Argentynę i tejże kibicowałem. Do meczu z Niemcami. Machina niemiecka rozjechała Argentyńczyków, musiałem więc ponownie szukać drużyny której chcę kibicować. Wróciłem na stare śmieci. Kto ma zatrzymać Niemców, jak nie Hiszpanie. Półfinały były wspaniałe, subiektywnym zdaniem powiem, iż mecz Holandia vs. Urugwaj przyjemniej się oglądało. Chłopaki grali bardziej otwarcie a i bramek padła niemała ilość. Drugi z półfinałów to starcie gigantów: na szczęście mój stary-nowy faworyt dał radę i wygrał. Choć mecz brzydki, w którym grania za dużo nie było, to radość była ogromna – machina się zacięła. Niemiecki kolos zblokowany przez grających “pressingiem” Hiszpan poniósł porażkę po fantastycznej główce obrońcy Barcy – Carlosa Puyola. Brawo. W weekend odbyły się ostatnie dwa mecze mundialu: o 3 miejsce – Niemcy – Urugwaj, oraz finał: Hiszpania – Holandia. Kilka słów o pierwszym z nich: na pewno ładniejszy od finału, mniej brutalny, obfitujący w bramki – łącznie padło ich aż 5. Nie był to spektakl jednego aktora, Urugwaj jak równy z równym trzymał fason do końca – szkoda tylko, że Forlan wykonujący ostatni rzut wolny, trafił w poprzeczkę. Byłaby dogrywka i zabawa trwałaby dalej. Trudno. A finał, cóż: sędziował znany wszystkim Polakom Howard Webb. Mecz był ostry i facet po kartonik sięgał dosyć często. Padło mnóstwo żółtych kartek (w sumie 14), oraz jedna czerwona. Chłopaki wiedzieli o jaką stawkę grają, więc gra była ostra. 90 minut nie przyniosło rozstrzygnięcia i potrzebna była dogrywka. Na 4 minuty przed końcem 2 połowy dogrywki Andres Iniesta strzelił gola i tym samym rozstrzygnął mecz. Podsumowując: mecz raczej brzydki, bez otwartej gry, gdzie każda z drużyn liczyła na błąd przeciwnika.

I mi wypada podsumować ten ostatni miesiąc. Trochę się cieszę, że to już koniec – skończy się siedzenie przed TV z piwem oraz czipsami. Oj wypiłem kilka piw na tym mundialu, ale takie to już widowisko – bez piwa i czipsa nie ma co z rękoma zrobić. Planuje w końcu trochę więcej pojeździć na rowerze, nie będzie okupacji tv, może więc i kilka kilo ubędzie? Bardzo na to liczę – tak 4-5 kg mniej byłoby idealnym wyczynem. Na wakacje trochę brzucha mniej jak znalazł, odliczanie do kanikuły trwa. Tak więc od dziś biorę się do roboty. Jak będzie? Zobaczymy, póki co dziś kilka kalorii poszło na rowerze, poniżej trasa z dzisiejszej wycieczki:

Categories: Bicykl, GPS, sport | Tags: , , , , | No Comments

Piwo

July 31st, 2008

Ostatnio zdarzyła mi się ciekawa sytuacja: polskie piwo kupywalem w Niemczech. Dziwne? Otóż nie do końca. A było tak. Gubin, sobota, późne popołudnie – zachciało nam się piwa. Plotka głosi, że można kupić po drugiej stronie Nysy nasze piwko w dobrej cenie. No to jedziemy. Jest jakies “Getrank Center”, wchodzimy mimo późnej pory- cirka 19-ta była – handelek kwitnie. Jest i nasze piwko: Lech, Żywiec, Żubr, Dębowe słowem każdy cos dla siebie by wybrał. Zdecydowaliśmy się na Lecha. Poniżej porównanie cen:

Lech (DE):

Piwo 0,50 EUR

Butelka 0,08 EUR

Transporter 1,40 EUR

Komplecik = 20 x 0,5 + 20 x 0,08 + 1,40 = 13 EUR

Czyli na nasze: 13 EUR x 3,20 =  41,6 PLN

Lech (PL)

Piwo ok. 2,30 PLN

Butelka 0,35 PLN

Transporter 8 PLN

Co po podliczeniu daje: 20x 2,30 + 20 x 0,35 + 8 =  61 PLN

Jak widac na całej skrzynce oszczędza sie prawie 20 PLN

Gdzie więc tu sens? No cóż: tanie euro, być może mniejsza akcyza na piwo w Niemczech, oraz  mniejsza pazerność wszelkiej maści pośredników sprawia ze piwo polskie bardziej opłaca się kupować za Nysą. Jak mawiał Ross jako “Zulu-Gula” – POLSKA TO DZIWNY KRAJ!

Categories: Living | Tags: | No Comments