google i jego cudaki – chromeOS oraz Android

December 4th, 2009

Od paru lat sukcesywnie obserwuję wzrost potęgi tej korporacji. Nie robiąc wielkiego szumu wokół siebie, coraz więcej wie o nas, przekładając tą wiedzę oczywiście na pieniądze. Dla siebie!  Nie krytykuję mocno tego – jest wolność: kto nie chce nie musi korzystać z ich wyszukiwarki, youtube’a, google docs, czy też ostatniej nowości DNS’ów. Choć trudno o alternatywę dla niektórych pomysłów giganta, to na upartego można się bez nich obejść. Są jednak takie szufladki IT, gdzie google stawia dopiero pierwsze kroki. Są to m.in. systemy operacyjne – zarówno te na urządzenia mobilne, jak i na standardowe komputery. Androida widziałem kilka razy na telefonach HTC, nawet trochę poklikałem i pobawiłem się tego typu urządzeniami. Wniosek: OK dla kogoś kto potrzebuje urządzenia PDA tylko jako telefonu, jednak dla mnie jako Administratora Sieci, jakoś nie pasi. Czasem jest tak, że w najmniej spodziewanym momencie potrzebuję dostępu do sieci Internet. Takowy oczywiście posiada i Android, jednakże co z aplikacjami? Jak połączyć się zdalnie z serwerem: gdzie SSH, rdp, VNC,  gdzie narzędzia do badania sieci: ping, traceroute, mtr? Ja takowych nie widziałem. Póki więc co, te zabaweczki mnie nie bawią, ładne to może i jest, intuicyjne i owszem, ale ilość dostępnych aplikacji, zwłaszcza specjalizowanych jest jak na lekarstwo. Może za 5 lat, jak system okrzepnie, spopularyzuje się, znajdą się rzesze fanatyków do pisania aplikacji – wtedy będzie można się zastanowić. Aktualnie muszę przyznać, że produkt od Bill’a jest nadal najlepszą platformą dla PDA. Co zrobić …

Drugą ciekawostką którą miałem okazję dziś “przeklikać” był chrome, system operacyjny Google’a na komputery x86. Nie wiem czy to jeszcze jakaś beta, alfa, rc, czy jeszcze inne ustrojstwo, w każdym bądź razie można to pobrać więc sobie ściągnąłem. Nie jest to żadna instalka, tylko obraz dysku, do załadowania przez system do wirtualizacji. Teoretycznie powinno działać z VMWare’em, u mnie jednak nie poszło. Próbowałem odpalić pod Linuxem, jak i windą – nie działa. Jest jeszcze VirtualBox, który również potrafi otwierać pliki *.vmdk, spróbowałem więc tu odpalić. Poszło. Na początek logowanko – jak ktoś nie ma konta na gmail’u to sobie nie poklika. Ja mam więc się loguję. Jest Pulpit. Hm, ale czy to na pewno pulpit? Wygląda bardziej jak przeglądarka z zakładkami, dodatkowo zaopatrzona w przycisk a la windowsowy “start”. Strony nie powiem: ładują się dość szybko, zresztą sam system też jest chyba najszybszy z testowanych do tej pory – od momentu włączenia maszyny wirtualnej do wyświetlenia ekranu logowania mija dosłownie kilkanaście sekund. Ale na tym zalety się kończą, choć może inaczej – nie ja chyba jestem targetem tego typu wynalazków. W menu w którym mają być aplikacje smutek i nostalgia: linki do kliku portali (po części swoich), kalkulator, szachy, książka adresowa. Tyle. Dla mnie mało. Może to się kiedyś “bujnie”  i do wyboru będzie więcej “ikonek”, póki co ja wywalam badziewie z dysku – zwłaszcza, że się wiesza pod VirtualBox’em i długo popracować nie można. Choć są pewnie i tacy, którym do szczęścia to wystarczy: browser, mail, facebook, jeszcze wcisną tam Gtalk’a i będzie komplet. System dla gospodyń domowych jak znalazł, dla Administratorów, programistów, ludzi z branży – nie bardzo. Ot, taki produkt dla mas. Może lepiej aby google skupił się na tym w czym jest dobry i nie pchał łap wszędzie tam, gdzie może zarobić mamonę? Przyszłość pokaże, czy z czasem się nie udławią swoją ekspansją w nowe technologie. Poniżej kilka screen’ów z Chrome’a:

chromium1_small chromium3_small chromium4_small

Categories: Potyczki z IT | Tags: , | No Comments