Egipt cdn.

August 25th, 2010

Łaziłem dziś po empiku szukając jakiejś książki. Szanowna małżonka biegała po sklepach, mówiąc ogólnikowo: odzieżowych, co więc było robić w Tesco. Polazłem na działy: sensacja, fantastyka oraz kryminał, w tych 3-ech jestem w stanie się odnaleźć. Najpierw szybkim okiem omiotłem “sensacje” – Coben i spółka, polazłem więc do kryminałów. Na trochę dłużej. Póki co czytam Krajewskiego – Erynie, ale dużo tego nie zostało, wymyśliłem więc sobie, że kupię coś na “po” Krajewskim. Były cegłówki Larsson’a, Krajewskich od wyboru do koloru (i sam i w duecie), była i pani Agata. I jak mi nie wpadnie książka p.t. “Śmierć na Nilu”, jak się nie wezmę do wertowania stron. Są znane nazwy, ledwie sprzed 3 tygodni. I otoczenie podobne: rejs po Nilu. Na zimniejsze wieczory, powiew ciepłego egipskiego klimatu jak znalazł. Kupuję!

Categories: Czytanko | Tags: | No Comments

Egipt – fotogaleria

August 18th, 2010

2 dni roboty i jest. I kto mówił, że na urlopie tylko się odpoczywa? Tak oto niezłym wysiłkiem postanowiłem umieścić co ciekawsze zdjęcia wykonane na tegorocznych wakacjach w Egipcie. Galeria pogrupowana jest tematycznie: pierwszy katalog zawiera ujęcia podwodne, nie będę się o nich rozwodził, gdyż smarowałem o tym poniżej. Drugi z kolei zatytułowany “wzdłuż nilu”, to zdjęcia życia codziennego egipcjan, czyli tego czego nie widać z hotelowego balkonu. A to chyba najciekawsze ujęcia, pokazujące codzienne życie mieszkańców tego państwa. I nie jest to Kair, lub inna aglomeracja (Asuan jest w oddzielnej kategorii), lecz miasteczka, wsie tudzież widok uchwycony ze statku. Nie są to zapierające dech w piersiach widoki, ale nie oto w tym chodzi – w nich chodzi o “real”. Te lepianki z satkami na dachach, osiołki jako podstawa rolnictwa, łowienie ryb za pomocą dechy – to trzeba zobaczyć na własne oczy aby zrozumieć. Ale jest też i deszcz na trasie Edfu – Marsa Alam, czyli na pustynii. Cywilizację można było zauważyć w Asuanie: inny sposób ubierania się ludzi, sprzedawcy mniej nachalni, jako taki ład i porządek. Wyszczególniłem te miasto, gdyż różniło się od pozostałych miejsc poznanych w tym kraju. Kolejne katalogi to punkty programu, które zaliczyliśmy w trakcie wycieczki. Są więc odwiedzane świątynie, miejsca kultu oraz inne ciekawostki ziemi egipskiej: kolosy czy 2 tamy asuańskie – dla niewtajemniczonych: powyżej asuany są 2 tamy: wielka tama znana wszystkim, oraz mniejsza (starsza) wybudowana jest przez Brytyjczyków. Ta wielka budowana była przez braci z ZSRR, ale została ukończona przez USA – takie perturbacje to wtedy były. Zdjęcia w większości są zrobione przeze mnie, ale palcem przy migawce operowała również żona, oraz koledzy: Moatasem i Michał.

Tak więc zapraszam do oglądania zdjęć w galerii.

Categories: Foto, Living | Tags: , | 1 Comment

Egipt, Marsa Alam – snurkowanie

August 17th, 2010

Kilka słów o snurkowaniu. Połowa wycieczki na tym upłynęła – było nie było 7 dni w hotelu – grzech czegoś na ten temat nie napisać. Sprzęt kupiliśmy przed wyjazdem, co prawda miałem komplet speedo z roku poprzedniego, ale jego stan był fatalny (speedo to szajs moim skromnym zdaniem), aby więc nie srać się na miejscu wolałem zakupić coś przed, by komfort oglądania zachować. Zaczęliśmy od następnego dnia po przyjeździe, mniej więcej 2-3 wypady do wody dziennie. Regułą było jedno zejście przed- i jedno popołudniowe, czasem trafiało się jeszcze jedno gdzieś między, w zależności czy się chciało – w końcu wakacje: “nic na siłę”. Pierwszy wypad zawsze lepszy, gdyż swiatło lepiej doświetlało rafę, popołudniem to z oświetleniem bywało różnie – ot, taka rada dla fotoamatorów. Jak dla mnie super sprawa, snurkowaliśmy w Hotelu Brayka Bay w Marsa Alam, co prawda nie był to ten z oferty (podobnoż overbooking był w Fantazii), ale z lenistwa w nim pozostaliśmy. Miał jeszcze jedną zaletę wg. sąsiadki (nie będącej tam po raz pierwszy) z którą to byliśmy na wakacjach; mianowicie miał jak nazwa wskazuje zatokę, w której to po obu stronach była rafa. Odpadał fakt użerania się z falami, co przy dłuższym pływaniu miało niebagatelne znaczenie. Tyle ględzenia, poniżej link do galerii wykonanej pod wodą:

Egipt snurkowanie – Marsa Alam 07-12.08.2010r

A poniżej krótki filmik z rybkami, które najbardziej mnie ubawiły. Otóż próbowały one zdobyć pokarm (tak mnie się przynajmniej wydaje, iż to właśnie o tą czynność fizjologiczna chodzi) otwierając szeroko swe “dzioby” próbując coś wyłuskać z wody. Wyglądało to przezabawnie, kiedy przepływała obok mnie ławica kilkudziesięciu ryb z szeroko otwartymi … a zresztą oglądnijcie sami:

Categories: Foto, Living, Videos | Tags: , | No Comments

Egipt – rybki + rafa

August 15th, 2010

Niestety będąc w hotelu nie miałem możliwości korzystania z internetu. Personel postarał się i nawet “ping” nie wychodził więc przełamać tego nie było jak. Poniżej kilka rybek z morza czerwonego oraz rzut oka na rafę. Jak się uporam z segregacją fotek to zapewne jakaś galeria trafi na stronę, póki co nadal jestem we Wrocławiu, nie ma czasu na ślęczenie nad kompem. Wczoraj np. byliśmy na męskim graniu, dziś idziemy do ZOO, ale to już tematy na inne posty.

Categories: Foto, Living | Tags: , | No Comments

Abu Simbel

August 4th, 2010

Dziś w planach było tylko zwiedzanie światyń w Abu Simbel, choć słowo “tylko” nie koniecznie jest tu na miejscu. Kompleks dwóch świątyń oddalony jest od Asuanu ponad dobre ponad 250 km, tak więc samej jazdy autobusem jest cirka 3h. Wyjeżdżaliśmy o 4:00 (rano!) – pobudka pół godziny wcześniej aby wypić herbatę oraz dojechać na miejsce skąd wyrusza konwój.Tak tutaj już jest, że wszystkich turystów starają się eskortować, aby włos im czasem z głowy nie spadł. Czym może się taka informacja puszczona w świat skończyć nie muszę chyba pisać, dla kraju którego 30% PKB pochodzi z turystyki byłby to dramat.

Tutaj jeszcze jedna dygresja. Wczoraj wychodząc z autokaru, po zaliczaniu Wielkiej Tamy Asuańskiej, sklepu z perfumami oraz drugiego ze złotem (ten drugi my olaliśmy, nikt nie był zainteresowany), zostawiłem cyfraka na siedzeniu. Nie muszę chyba pisać jak się zagotowałem, kiedy połapałem się co narobiłem. Mój Canon może nie najmłodszy już sprzęt, ale wciąż potrafi trzasnąć fajne zdjęcie. Lecę więc do mojego przewodnika jaka jest sprawa, najgorsze było to, że początkowo nie do końca byłem pewien gdzie cyfraka posiałem. Opcje były dwie sklep z perfumami lub autokar. Dopiero na kolacji znajomi z Wrocławia z którymi się spiknęliśmy na wycieczce dowiedzieli się, że ktoś inny ten aparat jednak w autobusie widział. Jest więc nadzieja. Okazało się bowiem, że ten sam kierowca i ten sam autokar maja z nami jechać do Abu Simbel. Wyjeżdżamy w miarę punktualnie. Na początku drobne zamieszanie: sprawdzamy miejsce w którym siedziałem dnia poprzedniego. Sprawdzam ja, Ewa, znajomi z Wrocka a nawet sam przewodnik jest żywo zainteresowany. Lipa. Nie ma. Wrrrr… Co prawda mam jeszcze drugi sprzęt do robienia zdjęć pod wodą, to jednak jego “oko” pozostawia wiele do życzenia. Jakoś tak żal, parę fotek w sumie nim zrobiłem. Prawie już się pogodziłem ze stratą urządzenia, a tu kierowca wyciąga mój sprzęt ze skrytki nad kierownica. Hurra! Jestem szczęśliwy jak dziecko: primo – jest czym dalej pstrykać zdjęcia, sekundo: są fotki których nie zdążyłem zgrać. W ogóle z aparatami to jakaś pała jest: tego do nurkowania prawie pozbyłem się już na lotnisku przy kontroli. Facet kazał mi wyciągnąć lapsa i tak się zaaferowałem, że wyciągnąłem też cyfraka do zdjęć podwodnych. Ale wszystko przebiegło pomyślnie i aparat z powrotem trafił do moich łap. Uff!

Wracam do tematu: na miejscu jesteśmy gdzieś po 7-mej bilety, toaleta i włazimy na miejsce. Na dzień dobry świątyń nie widać gdyż widzimy tylko ich tylnią część. Dla tych co nie mają pojęcia co to za świątynia polecam krótki wstępik z wikipedii. Idziemy jeszcze kilka minut i naszym oczom ukazują się potężne posągi obu świątyń. Są niesamowite: po pierwsze ogromne, po drugie wykute w skale. Wszystko niesamowicie zachowane, poza tym proszę pamiętać, że świątynia została rozebrana i przeniesiona w inne miejsce, gdyż z powodu budowy tam zostałyby zalane. Jeszcze większe wrażenie robi w środku: wydrążone w skale pomieszczenia są praktycznie nienaruszone, reliefy na ścianach pokryte polichromią, po prostu cudo. Niestety nie można w środku fotografować więc wszystko co widziałem jest w mojej głowie, a tego opisać się nie da. Po prostu cud. O 10-tej wyruszamy w drogę powrotną – policjant z Kałachem będzie siedział w naszym autobusie przez całą drogę. Po drodzę przejeżdzamy przez 3 ciekawe miejsca:
1. Zwrotnik raka – niestety Egipcjanom nie przyszło jakoś do głowy aby jakoś to miejsce oznaczyć lub wyszczególnić. Zbudowali tam lotnisko dla helikopterów, które należy dla pobliskiej cementowni.

2. Projekt Toshka – budowana sztuczna odnoga nilu która ma umożliwić zwiększenie produkcji żywności w kraju.
3. Obszary pustynne na których występują miraże – ciekawe zjawisko, wygląda jakby tafla wody była na pustynii.

Dojeżdżamy z powrotem do Asuanu cirka 13:30. Więcej podróżowania niż zwiedzania, ale warto było. Tyle. Kolejny etap to rejs w drogę powrotną z noclegiem w Edfu, i dalej do Luxoru gdzie czeka nas zwiedzanie tamtejszej świątyni.

Categories: Foto, GPS, Living | Tags: , , | No Comments