Borysek i jego skarpety

November 16th, 2012

czyli wieczorny rytuał naszego syna. Wygląda to następująco: najpierw ściaganie “palących” skarpet z nóżek, a potem parada po całym domu z wiwatami jakże szacowną częścią garderoby. Zresztą popatrzcie sami:

Categories: Tata, Videos | Tags: , | No Comments

Słów kilka o synku

April 7th, 2012

Chłop ma już zęby – dawno nie pisałem a w między czasie synkowi wyrosły zęby. Trzy; czwarty będzie lada dzień. Trochę w nocy przez to cierpimy, ale wyjścia nie ma. Tragedii jednak większej też nie ma i jakoś sobie radzimy: ibufen, dentinox – są sposoby. Taki trochę Karolak póki ten nasz mały szkrab będzie…
Zaczyna być również bardziej mobilny: nie raczkuje ani nie czworakuje, ale pełza. Zawsze coś. Choć robi to przekomicznie, gdyż jedną rączkę podciąga pod brzuszek, a drugą standardowo jak Bozia przykazała. Podobnoż to wina asymetrii. Ale lata po chacie jak dzik – najbardziej interesują go rzeczy, które nie powinien nawet dotykać. Kabelki od zasilaczy, przedłużacz, stolik zrobiony z maszyny do szycia, kolumny głośnikowe, telewizor – to jest życie a nie jakieś fiu-bzdziu w postaci gumowego samochodzika.
Ciągle musimy łazić z nim na rehabilitacje, są już szkraby które w jego wieku siedzą, raczkują i są bardziej mobilne. Nasz jakoś nie odnalazł się jeszcze w świece ludków siedzących. Ale idzie do przodu…

Categories: Tata | Tags: , | 1 Comment

Borysek zaciesza przed lustrem – wersja extended

February 20th, 2012

Categories: Różne | Tags: , | No Comments

Z wizytą u kolegi

February 5th, 2012

Borysek wczoraj odwiedził kolegę – Piotrusia, wiek 4 miesiące. Chłopina już kumaty, więc pierwszy próby nawiązania kontaktu nastąpiły.

Były również działania zaczepne:

Sielanka trwała w najlepsze:

Niestety wszystko co dobre, ma swój koniec:

Nie wiadomo czy poszło o zabawki, czy o pozycję na macie; w każdym bądź razie konieczna była interwencja starszyzny:

Ale początki zawsze są trudne, ważne że pierwsze lody przełamane. Teraz czekamy na rewizytę u nas.

Categories: Tata | Tags: , | 1 Comment

Boryniu katolikiem

January 23rd, 2012

W niedzielę ochrzciliśmy Boryska. Poszło gładko: mały zdążył usnąć przed całą ceremonią i tak już jakoś poleciało. Przespał podejście do ołtarza, polanie głowy i ponowne włożenie do wózka. Praktycznie więc przekitrał wszystko co ważne – wybudzony został dopiero po mszy – do rodzinnej fotografii. W sumie to może i dobrze – przynajmnniej był spokój. Oczywiście nie obyło się bez przygód: podjeżdżamy pod kościół – cirka 15 minut przed czasem, czyli wg. instrukcji otrzymanej uprzednio od księdza. I co się okazuje: brak zaświadczenia, że chrzestny to katolik wierzący i praktykujący. Co robić? Ano pędem jadę do domu po certyfikat, na szczęście kościół o przysłowiowy rzut beretem – więc w 12 minut robię sprint na Ruczajową. Szlag mnie trafił przed samym skrętem do kościoła: kolejka na 4 auta a tu jeszcze lewoskręt. Trochę się zagotowałem… W końcu udało się wjechać w ul. źródlaną, zaparkować auto gdzieś z boku i dawaj z jęzorem na wierzchu pędem do świątynii. Zdążyłem na przysłowiowy amen – jak stanąłem na umówionym miejscu (pod chórem), to ksiądz już się zbliżał do nas. Po akceptacji wiernych, i wyjaśnienia powodu w jakim przyśliśmy, kapłan zaprosił nas do przodu. I tak oto: 2-gi raz w życiu zasiadłem w kościele w 1-szym rzędzie. Dalej ceremonia przebiegała jak wyjaśniłem na początku: Boryniu najpierw zaciekawony miejsciem, zaczął w końcu ziewać aż w końcu zasnął. I tyle go było, po mszy dopiero zapozował do fotki:

Potem czas na imprezę – zaplanowaliśmy “małe co nieco” w Palmiarni: trzeba przyznać, że strzał w 10-kę. Miejsce w sam raz na taką imprezę: dzieciaki sobie polatały, dorośli rozprostowali kości, ogólnie jest gdzie pochodzić: 3 poziomy, taras widokowy, mnóstwo roślin, ryb, gadów i Bóg wie czego jeszcze. Jedzenie również pysznie, jeden minusik za niepodanie surówek na zimno: jakoś kelnerom umknęło z menu. Poza tym wszystko na medal: obsługa, tort (Borysek kończył właśnie pół roczku), jedzenie wszystko tip-top. Zabawiliśmy w sumie do ok. 18-tej, potem płatność (najmniej przyjemna część całości) i do domu. Uff. No ale już po.

Categories: Tata | Tags: | No Comments