Sportowy weekend

June 5th, 2011

Kolejny weekend bardzo sportowy. Zacząłem już w piątek: rower z kolegą Przylepem. Z godzinkę pojeździliśmy: kilka ścieżek rowerowych jest w mieście, można jakąś trasę zrobić. Pękło cirka 18km, nie za dużo, ale i za późno wystartowaliśmy aby robić jakieś maratony. Sobota. Po południu siłownia: po okresie remontów próbuję wrócić do poprzedniego rytmu. Ciężko jak cholera. Zmusić się do wykonania wszystkich powtórzeń i serii – masakra jakaś. Ale walczę z wewnętrznym leniem – w tym tygodniu udało wyrobić się normę, co będzie dalej nie wiadomo. Niestety same ćwiczenia nie dały mi w kość za mocno, było mi mało – zdzwoniłem się wieczorkiem z Martinezem. Efekt? Poszliśmy na stadion pobiegać – sapiąc i rozmawiając zrobiliśmy 10 kółek, czyli ok. 4km. Myślę, że nieźle jak na drugi tegoroczny wypad na tartan. A dziś miałem zrobić rower z Martinezem ale nie dograliśmy się czasowo, polazłem więc na basen. Karta Multisport bardzo się przydaje w kwestii korzystania z ośrodka na Sulechowskiej. Zrobiłem na początek 30 basenów, potem poślizgałem się na wszelkiej maści zjeżdżalniach. Super bo pora największego oblężenia minęła i na rurach jeździłem praktycznie sam. Oj, chyba nigdy tyle razy nie zjechałem w ciągu jednego posiedzenia na basenie: lejek, długa rura, krótka rura – kompletny szał; z 15-20 razy było wszystkiego razem. Mając już dość całość zakończyłem pobytem w saunie. Miałem zaliczyć rytuał ale prowadzący na urlopie, zadowolić się musiałem zwykłym grzaniem dupska bez żadnych dodatkowych atrakcji. Suma sumarum i tak było cudownie: raz sauna fińską, raz parowa i po dwóch seansach miałem dość. Zrelaksowany i lekko zmęczony dotarłem do domu. Taki to weekend ze sportem, akumulatory naładowane, można zaczynać kolejny tydzień walki w robocie.

Be Sociable, Share!

Categories: Living, sport | Tags: , , ,

2 Comments

  1. Lacey

    Very true! Makes a change to see sonmoee spell it out like that. :)

  2. privatkredit vergleich

    If you’re interested in learning more about who you are, keep reading. If you’re not truly taken back by what you’ve just read, and it hasn’t hit home from you, no hard feelings. Check back in a week and we’ll be chatting about how I’m gonna’ jump outta’ a plane in June.

Leave a comment