Przypadki

February 16th, 2011

Dziś od rana jakiś hardcore. Przed ósmą zostałem wyrwany z łóżka przez telefon z roboty: nie działa poczta i komunikator. No nieźle jak na początek dnia. Szybka analiza: padła bramka do sieci GTS. No to siup, wycięcie odpowiedniej trasy routingu na głównym gateway’u i znów wszystko działa. Można spokojnie wskoczyć pod prysznic.
Jadę do roboty, pod pracą jak zwykle sajgon z parkowaniem – w sumie co się dziwić: obok pracy dwie paskudy dziesięciopiętrowe, a przy nich po 10 miejsc parkingowych. No to jest walka, codziennie. Niestety brak wolnych miejsc, a że coś tam się zepsuło chciałem szybko zobaczyć co się dzieje. No i zaparkowałem trochę nieprzepisowo: niby na trawie, ale tak naprawdę na rozjeżdżonym kawałku piachu – tyle że nad krawężnikiem. Nie ja pierwszy tam zaparkowałem, i nie ostatni, ale trudno – lecę do serwerowni zerknąć “o co common”. Okazuje się, że posypało się jajko w linuchu – jakieś cuda z klawiaturą, w każdym bądź razie Segfault i system zdechł. Wywaliłem lipną klawę (niemiecka układ, wiec winny jest :)), przeładowałem, wszystko działa jak w zegarku. Uff. Chwila spokoju.
Siedzę przy biurku, kolego co wszedł zerka w okno – municypalni koło twojego auta się kręcą. Wrrrr! Zerkam i ja do okna. Fuck! Faktycznie kobitka wyciąga jakiś kajet – robi się niebezpiecznie. Szybka akcja: buty na nogi, kurtka na grzbiet – lecę czarować. Pani strażnik na dzień dobry chce dowód – oj będzie się działo. Tłumaczę co i jak: że awaria, że ludzie bez poczty – ogólnie staram się jakieś czary zastosować. Udaje się połowicznie: stargowałem do 20 PLN, choć obstawałem przy pouczeniu. Więcej się nie dało, trudno.
Taki to dziś dzień, na szczęście teraz meczyk – FCB póki co nie zawodzi.
edit 22:55: no i było tak pięknie – jak pisałem “posta” to Barcelona wygrywała 1:0, a mecz zakończył się wygraną Arsenalu 2:1. Kolejny przypadek w tym dniu, którego na szczęście dużo nie zostało…

Be Sociable, Share!

Categories: Living, Potyczki z IT, sport | Tags: , , ,

Leave a comment