Kasa samoobsługowa w Tesco

July 3rd, 2011

W sobotę latałem trochę po sklepach. Nie żeby jakiś tam szał związany z wyprzedażami czy też promocjami, ot po prostu – lodówa pusta i trzeba było ją napełnić. Wybór padł na tesco, popadywało trochę to też chciałem zaparkować blisko drzwi co by nie lecieć potem z siatami przez pół parkingu. Udało się pierwszorzędnie, pierwszy rząd, 2-gie miejsce – no jak w najlepszej loży w teatrze. Lecę na sklep: w jednej łapie siaty z koszykiem, w drugiej lista ze sprawunkami i telefon: mamy z żoną 30gr za minutę za całą rozmowę to można sobie pogadać i skonsultować to i owo. Latam więc po tym sklepie, zapełniając koszyk a przy okazji rozmawiamy sobie przez telefon. Z kwadrans lub dwa później z wypełnionym koszykiem i odfajkowaną całą listę lecę do kas. A tu niespodzianka: w środkowej części zamontowano bodajże z 6 kas samoobsługowych. Nowinka. Idę zrobić z siebie królika. Nad kasą instrukcja: 3 punkty. jak się potem okaże można sobie ją wsadzić – wiadomo gdzie. W każdym bądź razie sprowadzało się to wszystko do przełożenia towaru z prawej strony na lewą zahaczając po drodze o czytnik lub wagę. W drugim przypadku należało jeszcze kliknąć odpowiednią ikonkę na monitorze dotykowym. Niby wszystko proste i nieskomplikowane ale:
– chciałem sobie trochę ułatwić sprawę i od razu przeskanowany towar pakować do siaty. Nie można. Ustrojstwo wzburzyło się, że na półce leży niedozwolony przedmiot i miauczało tak długo aż nie usunąłem torby z pola widzenia. Trochę lipa bo jak już przejadę przez czytnik to chciałbym towar wrzucić do siaty i mieć od razu wszystko spakowane.
– zakupiłem morele na wagę – przeklikałem wzdłuż i wszerz monitor z obrazkami owoców, w akcie desperacji przeglądnąłem nawet warzywa. Moreli na wagę brak. Całe szczęście, że na te 6 kas kręcił się jakiś pomagier co pomagał mniej oblatanym i tym z problemami. Wyciągnął jakiś kapownik wprowadził z niego kod i jakimś cudem wyskoczyły “Morele Luz” na ekranie.
– wracam do instrukcji obsługi: 3-ci punkt głosił: spakuj i zapłać (dokładnie w takiej kolejności). A gówno! Jak się wziąłem do pakowania to machina pyszczy, że znów towar do siaty upycham. Wołam pomagiera: “A czy szanowny Pan zapłacił?” Ano nie, potwierdzam – wykonuję instrukcję wg. pkt-u 3-go. “A to tak nie można: najpierw płacimy potem pakujemy”. Na moje pytanie dlaczego jest odwrotnie na ściągawce nie odpowiedział.
– płacę kartą – karta z chipem, autoryzacja na PIN. Szukam gdzie by tu wetknąć ten czip do machiny, a tu okazuje się że czipem jednak się nie będziemy posługiwać tylko paskiem magnetycznym – pierwszy raz chyba ten pasek został użyty.

Pin przyjęty, paragon wypluty, można pakować zakupy do sumki. Uff. Jakie wrażenia? Mimo powyższego pozytywne, po chrzeście bojowym mogę uderzać tam jak w dym. A plusy? Oto one:
– nie trzeba czekać w ogonie – dużo ludków z podejrzliwością i nieufnością przyglądała się nowemu wynalazkowi stojąc oczywiście w kolejeczkach po co najmniej kilka osób.
– robię wszystko sam, jak się pomylę to raczej ja nie machina i pretensje jakby co to do siebie. Poza tym nikt mi nie maca moich zakupionych pomidorów.
– teraz można wepchać do koszyka co się komu zamarzy i nie ma co się obawiać wymownego wzroku kasjerki.

Reasumując: 3xTAK za kasą obsługową. Oby inne markety poszły ta drogą to znikną nieszczęsne ogony po kilkanaście osób. Taki wynalazek przydałby się w Auchan, tam management dosyć mocno oszczędza na etatach kasjerek i czasami przygoda pod kasą potrafi trwać 40 minut, a jak przykład pokazuje można inaczej.

Be Sociable, Share!

Categories: Living |

2 Comments

  1. Paweł

    Dzięki za swoje spostrzeżenia. Przydatne… :razz:

  2. Ktoś

    3x TAK… oj obawiam się, że raczej powinno być przynajmniej 2x NIE dlaczego? Otóż przez takie kasy TESCO bardzo się wycwaniło i pozbawiło pracy kasjerów! W jednym z marketów pracę straciło, aż 9 osób! Kasy te ciągle się uszkadzają, wyskakują błędy nad którymi osoba pilnująca je nie może nadążyć! Kolejki jak były tak są długie… Ale niestety człowiek myśli tylko o sobie…

Leave a comment