Idzie jesień

September 7th, 2009

Może jeszcze tego nie czuć, ale idzie. Poranki są coraz zimniejsze, a i w ciągu dnia słońce nie rozpieszcza – w końcu to wrzesień. W weekend wystartowało Winobranie. Póki co zimno i chłodno, przeszedłem się tylko w sobotę po starociach i to tylko z powodu odwiedzin sklepu elektronicznego. Jest jak zawsze – ot taki jarmark: straganiki, budki z żarciem, poza tym miód i powidło – czyli wszystko i nic. Jako oficjalny trunek całej imprezy sprzedawane jest wino z Portugalii. Tfu! A gdzie lokalni winiarze i ich napój? Mieliśmy iść w niedzielę na Myslovitz, na planach się skończyło. Było zimno (coś koło 10 stopni), nikt ze znajomych się nie wybierał, ponadto dopadłem się do fajnego kryminału Aleksandry Maryniny – “Gra na cudzym boisku”. I tak zamiast marznąć wśród pijanej tłuszczy w ciepłym łóżku pochłaniałem strona za stroną, aż wyczytałem wszystko do końca. Na szczęście drobny zapasik lektur na jesienno-zimowe wieczory sobie zrobiłem: 2 pozycje Krajewskiego (jedna napisana do spółki z Czubajem), Kapuścińskiego “Wojna futbolowa” oraz kilka kryminałów L.J. Braun z kotem w roli głównej. Powinno wystarczyć, choć coś pewnie w łapy wpadnie w między czasie. Tak jak to było z wyczytanym w niedzielę kryminałem, okazyjnie kupionym za 7 PLN w Auchan, a wygrzebanym niedawno gdzieś w jakimś koszu. Chyba porządki robili przed szkołą i potrzebne było miejsce na zeszyty. Wracając do niedzielnego koncertu, czytając komentarze i opinie w necie cieszę się, że nie poszliśmy: ludzie narzekali na nagłośnienie, na tłuszczę sikającą dosłownie “przed siebie”, na fetor moczu, wymiocin itd. Weekend więc minął – był zimny i dżdżysty, od dziś zmiana – przez kolejne kilka dni ma być ciepło i przyjemnie. Zobaczymy. Póki co korzystam, dziś byłem na małej wycieczce rowerowej – jak zwykle z Martinezem. Jeszcze w krótkich rajtkach i na krótki rękawek ale czasami chłodek wrześniowy dawał się już we znaki. Jutro powtórka, oby było więcej niż dzisiejsze 20 km, dziś udało się tylko wykroić 1,5 h na przejażdżkę. Mam taką nadzieję, że uda mi się jeszcze tej jesieni dobić do 1,5 tys. km. Taki skromny rowerowy plan, bo po jesieni będzie już tylko zima a w zimie to już tylko dwie deseczki i ziu – z górki na pazurki. Choć to jeszcze 4 miesiące…

Be Sociable, Share!

Categories: Bicykl, Czytanko, Living, Muzyka | Tags: , ,

Leave a comment