Wojtka Manna biografia bardzo muzyczna

February 2nd, 2011

Połknąłem wczoraj, w kilka godzin, pospawszy uprzednio. Zacząłem gdzieś cirka 21-sza, i do końca dotarłem chwilę po drugiej. Czyta się to błyskawicznie, a że stron 200 to i zeszło piorunem. Ale nie miała to być notka na temat szybkości czytania, tylko moje wrażenia z wyczytanej lektury. No to do dzieła.
Książka w całości poświęcona muzycznej pasji autora, nie ma w niej skrytych sekretów miru prywatnego – kto na to liczy, to niech tej pozycji nie kupuje. Lepiej jakiś Fakt kupić lub “Pudla” poczytać w necie jeżeli ma się ochotę na pikantne prywatne sekreciki. Autor barwnie i z humorem opisuje swoją przygodę z muzyką, która zaczyna się od najmłodszych lat i trwa do dziś. Ilustrowane jest to wszystko zdjęciami z prywatnego archiwum, co niektóre szeroki uśmiech na mej twarzy wzbudzały. Trochę drażniła mnie wyliczanka do 5-ciu, którą Pan Mann raczył nam serwować pod koniec każdego rozdziału, ale pal to sześć. Są i tacy na tym świecie co uwielbiają wszelkiej maści statystyki, wyliczanki i top-listy – może to więc z myślą o nich. Nie chciałbym potencjalnym czytelnikom ujawniać wszystkich szczegółów lektury, ale zdradzę jeszcze, że kilka ciekawych osobistości na swej drodze Pan Wojtek spotkał o czym nie omieszkał wspomnieć. Dostał też pewien dokument z kategorią “S”, ale po szczegóły odsyłam do książki.
Reasumując: dobra lektura na kilka godzin relaksu, podróży itd, mimo, że słowo biografia może się komuś źle kojarzyć, to jednak polecam przemóc się i zagłębić nochal między kartki. Na pewno to ciekawsza pozycja niż czytanie powyższych wypocin, które właśnie napisałem. O!

Categories: Czytanko | Tags: | No Comments

Larsson – podsumowanie

November 24th, 2010

Wyczytałem wszystkie 3 cegłówki. Jak pisałem wcześniej z kolegą Piotrkiem z roboty kupiliśmy całość na spółę. Ja wniosłem tom pierwszy – zażyczyłem sobie jako prezent, trochę na próbę, ale tak mnie historia Blomkvist’a i Salander wciągnęła, że całość “zjadłem” szybciutko. Drugi tom zakupił kolega, mimo, że ciutkę grubszy nie stawiał większych oporów, przyswoiłem go równie szybko jak pierwszy. Trzecie tomisko (kupione fifty-fifty) “pękło” dziś, tzn. w nocy, gdzieś koło 2-giej. Nie mogłem się cholera oderwać, choć wcześniej zaliczyłem siłownię, bieżnię i saunę. Powinienem paść jak przysłowiowa kawka po takim triathlonie, ale gdzie tam. Ciekawość zwyciężyła, jak się dopadłem do czytania, to nie odpuściłem póki okładki nie zobaczyłem od wewnętrznej strony. I tak było dwa ostatnie wieczory z rzędu: w pn-wt – do trzeciej, wt-śr jak już pisałem wcześniej do drugiej. Nocki zarwane – musiałem dziś odespać popołudniem – ale nie żałuję. Literatura pierwsza klasa, dawno nie czytałem tak świetnie napisanego kryminału. Wszystkie trzy części tak samo wciągające, równe, ze świetną akcją – mógłbym się rozpisywać z ochami i echami ale nie widzę potrzeby. To prostu trzeba przeczytać – pozycja obowiązkowa dla wszystkich miłośników kryminałów. Kto nie czytał ten trąba, tak by można podsumować. Niezdecydowanych może trochę przerazić opasłość tomisk, ale to tylko pozory – całość czyta się jednym tchem, szybko, można powiedzieć zbyt szybko. Z jednej strony chciałoby się, aby książka się nie kończyła, z drugiej strony nie sposób się od niej oderwać. I tak jest przez 3 kolejne tomy. Można tylko żałować, że Larsson zaharował się na śmierć, w dokumencie o nim dowiedziałem się, że w planach miał chłop wydanie 10 tomów. Szkoda. Pozostało jeszcze oglądnąć ekranizację, zobaczyć jak dzieła Larssona widzą inni. No i pojechać do Szwecji – podobno zrobił się boom, są już nawet przewodnicy oprowadzający ludzi śladami Mikaela i Lisbeth. Trzeba kiedyś się wybrać, Sztokholm w końcu nie tak daleko.

Categories: Czytanko | Tags: , , | No Comments

Marsylia wg. Jean-Claude’a Izzo

November 12th, 2010

Wchłonąłem kolejny kryminał – pierwszą cześć trylogii marsylskiej Jean-Cloaude’a Izzo – Total Cheops (kolega z pracy Piotrek zakupił za parę złociszy w markecie). Choć drugą część (Szurmo) posiadłem już dosyć dawno to nie miałem jakoś weny do zanurzenia się w szambo marsylskiej ulicy. Tak szambo – cały brud i szlam tego miasta Izzo opisuje w tej książce: półświatek przestępczy, konflikty na tle rasowym, świat barów, knajp i prostytutek – jest tu cały przekrój ciemnej strony Marsylii. Opisane wszystko ciekawie, z bardzo bogatymi wstawkami na temat kuchni południa Francji. Hm a może właśnie tylko Marsylii? Nie wiem bo nigdy nie byłem. Czasem potrafiłem zgłodnieć, czytając opisy apetycznych dań jakie serwuje nam Izzo w swojej powieści; przypomniał mi się Gulasz z Turula – Vargi, gdzie opisy potraw miały namacalny smak i aromat. Tyle, że Varga pisał o kuchni węgierskiej – tutaj mamy południe Francji: ryba, oliwa z oliwek, bazylia i mięta. Choć te dwa zioła główny bohater czuł również nie tylko w kuchni… Czas zacząć część drugą – Szurmo – odleżała swoje na półce, pierwszy tom wyczytany, ogólny zarys fabuły poznany. W końcu weekend trwa – dłuuuugi weekend.

Categories: Czytanko | Tags: , , | No Comments

Po weekendziku

October 24th, 2010

Już po północy, więc “po” w tytule jest jak najbardziej na miejscu. Zresztą “po” będzie więcej. Miałem okazję być w czwartek na koncercie w Kawonie – Strachy na Lachy, w menu głównym. Pysznie było, dużo numerów z nowej płyty, trochę szlagierów, 2 bisy – wszystko na tip-top, przynajmniej muzycznie. Jak zwykle problem był z szatnią, choć to trochę na własne życzenie: kto przychodzi na koncert “za 5 siódma”; poza tym wentylacja: za samo przestanie koncertu każdy uczestnik powinien otrzymać +10 do wytrzymałości. Tym którzy się bawili skacząc w małym kotle pod sceną dałbym jeszcze więcej, klima w pomieszczeniu do dupy. Doskwierało to zwłaszcza tym co się nie załapali na szatnię, ktoś kto jak my miał na wyposażeniu bluzę – dojść do auta w czymś jednak trzeba było po koncercie – nieźle się gotował

W weekend dopadłem Larssona – udało mi skończyć drugi tom trylogii (równie interesujący jak pierwszy). Na czytanie poszło chyba najwięcej czasu w całym weekendzie, ale lektura książek Larssona jest na tyla wciągająca, że warto było poświęcić jej czas. Niestety już jest też “po”, powieść wyczytana, pozostaje zakupić 3-ci tom. Szkoda, że wszystko co fajne szybko się kończy – weekend niestety też.

Categories: Czytanko, Muzyka | Tags: , , , , | No Comments

Połykam kolejnego Larsson’a

October 12th, 2010

Drugi tom trylogii Millennium mam właśnie na tapecie. Dopiero pierwszy dzień, dopiero 200 stron. Książka wciąga jak żadna inna, bohaterowie znani, opisywane miejsca co niektóre znane, czytanie idzie więc piorunem. Szkoda trochę, bo jeszcze ze 3 dni czytania i będzie po kolejnej cegłówce – trzeba będzie kupować kolejne tomisko. I tak mam szczęście dzielić pasję czytania kryminałów z kolegą z pracy (pozdrowienia dla Piotrka), ja kupiłem tom 1-szy, on drugi, teraz szukamy kogoś kto nam kupi trzeci. Chętnych póki co brak. Choć parę osób z pracy czytuje coś oprócz durnych newsów na portalach, to niestety ich zainteresowania kręcą się wokół innych działów literatury. Pech. Najwyżej 3-cie tomisko kupimy fifty-fifty, tylko kto ją będzie składował? Wiem kto! Allegro.pl

Categories: Czytanko | Tags: , | No Comments