180k Cariny

March 17th, 2011

Co prawda moje jest mniej niż 30k, ale pewnie jeszcze kilka tysięcy przyjdzie mi zrobić. Póki co odpukać, ale “Toyka” kula się bez zarzutów, dynamiczną jazdą nazwać to nie można – moc poniżej 100KM przy tej masie i wielkości furrory na światłach nie zrobi, ale nie mam też takich ambicji. Autko ma mnie po prostu dowieźć z punktu A do punktu B i tyle.
Można więc życzyć następnych 100k – oczywiście bez awarii.

Categories: Pan Samochodzik | Tags: , , | No Comments

Toyota wyklepana

October 25th, 2009

Wczoraj odebrałem auto od lakiernika. Znalazło się tam po tym, jak żona wyjeżdżając z parkingu została uderzona w bok. Pani wyjeżdżająca z parkingu po drugiej stronie ulicy dziarsko nacisnęła gaz, nie zerkając w lusterko – na efekty nie trzeba było czekać… Tak więc w czwartek auto zostało oddane, w sobotę odbiór. Lakiernik dosyć szybko uporał się z wgniotem, do  jakości wykonanej roboty za bardzo również przyczepić się nie można, choć mógł sobie facet odpuścić zamalowanie wszelkich niedoskonałości lakieru na całej powierzchni karoserii. Efektem tych poczynań jest kilka ciemniejszych kropek na bocznych drzwiach po obu stronach pojazdu, co nie wygląda niestety oszałamiająco.  Mam nadzieję to jakoś zniwelować, są w końcu jakieś pasty tempo itp. , choć może sama polerka wystarczy. Przed odstawieniem auta do warsztatu zrobiłem mały rekonesans po warsztatach, ceny od 400 do 1200PLN  – co lakiernik to inny pomysł na naprawę. Byli i tacy co chcieli wyciąć wgniota i wspawać w to miejsce “reperaturkę” – cokolwiek to jest. Ten wybrany przeze mnie był z polecenia: zdałem się na wiedzę Roberta, kolegi który pomógł mi również w zakupie Toyoty. I w sumie nie zawiodłem się: po brzydkim boku nie został nawet ślad. Uszy mam tylko czerwone od wykładów żony na temat kropek na bokach auta. Ech, nie dogodzisz…

Categories: Pan Samochodzik | Tags: | 1 Comment

Crash-Boom-Bang

October 8th, 2009

Moja żona to ma pecha. Natury motoryzacyjnej. Po raz kolejny nasz samochód został zaatakowany przez niefrasobliwego kierowcę. We wtorek wyjeżdżając z parkingu została uderzona w tylni prawy bok. Pani opuszczająca parking z drugiej strony ulicy nie raczyła zerknąć w lusterko. Stało się, no trudno. Trzeba przyznać, że małżonka mając kolejny raz taką przygodę nawet się za bardzo nie zdenerwowała, lekko zmarzła co najwyżej oczekując na moją pomoc. O wiele bardziej przejęła się sprawczyni wypadku, która jarała pety jeden za drugim – ale to chyba pierwsza jej kolizja. Z panią doszliśmy do porozumienia: trochę się “szarpaliśmy”, dobrych kilka minut wzajemnego przekonywania, ale założony cel został osiągnięty. Sprawa więc prawie załatwiona, pozostała naprawa. Niestety wgniot jest na prawym nadkolem, blacharz będzie musiał jakoś go wypchnąć, poza tym szlag trafił lakier w tym miejscu: bez malowania również się nie obejdzie. Szkoda tylko Toyoty, jak mieliśmy Ibizę, to jakoś nikt się takimi sprawami nie przejmował: jeździliśmy z wgniotami, zarysowaniami itp., a teraz jakoś nie wypada. Zasięgam więc tu i ówdzie języka o blacharzach-lakiernikach – nie chciałbym trafić na rzeźnika lub zdziercę. W sobotę pierwsza przymiarka do warsztatu polecanego przez znajomego – zobaczymy ile fachman zaśpiewa…

Categories: Pan Samochodzik | Tags: | 1 Comment

Toyota – test wykonanej roboty

August 24th, 2009

Jak pisałem wcześniej ostatnio dużo grzebałem przy aucie. Wymieniony został przegub kulowy wahacza, łączniki stabilizatora oraz drążek kierowniczy. We własnym zakresie zrobiłem dwie pierwsze rzeczy, drążek natomiast wymienił mechanik. Po takich reperacjach należało sprawdzić zbieżność kół. Dziś pojechałem do jednego z warsztatów. Ceny usługi od 40 do 80 PLN, wybrałem opcje tańszą. I dobrze. Facet konkret – pozakładał mi te swoje światełka i zaczął badanie, uprzednio pytając się co było naprawiane. Był pod wrażeniem, mówił że błąd w geometrii był tylko w jednym kole i to rzędu 1,5 mm, co tak naprawdę jest dobrym wynikiem. Muszę pochwalić mojego mechanika – koleś robił to na “oko”, wzorując się na uszkodzonym i wyszło mu to naprawdę nieźle. Wymieniałem również u niego rozrząd oraz reperowałem układ wydechowy i póki co wszystko cyka. Mogę więc śmiało polecić warsztat “OLO” p. Piotra Szumlewicza, mieści się on w Zielonej Górze przy ul.Wojska Polskiego 118, koło ORLENU. Jakby ktoś potrzebował nr telefonu to proszę: 508 389 575. Teraz pozostało tylko jeździć – brum, brum.

Categories: Pan Samochodzik | Tags: | 1 Comment

Weekend z Toyotą (2)

August 23rd, 2009

Kolejny etap zmagań z samochodem za mną. Tym razem grzebałem ja oraz mechanior. Mechanior grzebał w piątek – wymieniał mi drążek kierowniczy, który gdzieś na przegubie się wyrobił i zaczął pukać. Może i wymieniłbym to sam, gdyby nie dwa problemy: primo – musiałbym mocno się czołgać pod autem, drążek dosyć głęboko wchodzi pod auto  i mając samochód na podnośniku zabawa mogłaby się mocno skomplikować, sekundo: montowane były dwa rodzaje drążków, różniły się gwintem na który nakręcana jest końcówka drążka. Musiałbym więc wykręcić stary, pojechać z nim do sklepu, zakupić nowy – identyczny jak zużyty, a następnie go zamontować. W zielonej górze niestety nie byłbym w stanie takiej operacji wykonać. Stąd wizyta w warsztacie. w taki to sposób pozbyłem się 107 PLNów: 47 drążek, 6 dyszek robocizna. Drugi etap prac należał w całości do mnie. Chciałem wymienić końcówki stabilizatora w przednim zawieszeniu, ot dwa przeguby kulowe, połączone 6-7 cm prętem. Przeguby niestety na naszych drogach potrafią się wytłuc, co skutkuje pukaniem i stukaniem zawieszenia. Pierwszy krok to zakupy: odwiedziłem InterCars – w sumie po raz pierwszy, z reguły wszystkie dotychczasowe zakupy samochodowe realizowałem w Polmozbycie na francuskiej. Czasem trzeba spróbować czegoś nowego. Ogólnie miło zaskoczony byłem, fachowa obsługa, dosyć szybko i sprawnie zostałem obsłużony – kolejne 104  PLN mniej. W sobotę przyszedł czas na wymianę: najpierw strona lewa, potem prawa. Nie obyło się oczywiście bez WD40 którym na dzień dobry polałem wszystkie śruby. Poszło szybko, namordowałem się tylko z jedną ze śrub: imbus którym przytrzymywałem śrubę zaczął obracać się i uniemożliwiał mi odkręcenie nakrętki. Na szczęście na tyle udało się  ją poluzować, że zdołałem wcisnąć szczypce i przytrzymać śrubę. Po kilku minutach walki udało się i mogłem zabrać się za montowanie nowego. Z tym nie było już problemów, również wymiana z drugiej strony nie nastręczała zbytnich kłopotów – zrobiłem to jak w Pitstopie F1 prawie :). Auto zrobione, czas na testy. Pierwsze wrażenie: SUPER! Nic nie puka, nic nie stuka auto w ogóle nie hałasuje na nierównościach. Szok. Nawet podjeżdżając pod krawężnik, samochód robi to cicho bez żadnych hałasów dobiegających z zawieszenia. Rewelacja. Na trasie również zachowuje się lepiej, jest jakby stabilniejszy, lepiej się prowadzi, a przy hamowaniu z większych prędkości nie trzepie kierownicą. Pozostało jeszcze ustawić zbieżność kół, gdyż trochę części w nim wymieniłem ostatnio i cieszyć się jazdą.

Categories: Pan Samochodzik | Tags: | 1 Comment