Dzień jak co dzień

August 29th, 2011

Młody ma już ponad miesiąc. Niestety ma kolki (mimo faszerowania go odpowiednimi kroplami) i co jakiś czas daje nam popalić. Dziś w nocy również pokazał na co go stać – masakra. Potrafi kilka godzin drzeć się bez przerwy, nie pomagają głaskania, mlaskania i inne czary – lekarstwa póki co brak. Podobno przechodzi samo jak dziecko ma 3 miesiące. Odliczamy z utęsknieniem kolejne dni do tego momentu. Na szczęście nie jest tak co dzień, bo chyba byśmy z żoną oszaleli…
Borys zaczyna na nas reagować, potrafi strzelić niezłego rogala patrząc się na nas. Strasznie to miłe i przyjemne gdy mały ludek cieszy się do rodzica. Bezcenne uczucie.
Staramy się również spacerować z małym szkrabem tak często jak się da. Choć wózek jest cholernie ciężki to targamy go co dzień z 3-go piętra i “szlifujemy” chodniki na osiedlu i nie tylko: zaliczył już kilka sklepów i dyskontów. Tutaj miła niespodzianka, zdarzyło się, że zostałem przepuszczony w kolejce do kasy będąc z małym w wózku – zaś cud.
Wieczorami czas na kąpiel. Taki rytuał: między 19-tą a 20-tą młody robi nurka w wannie. Nie jest jeszcze na etapie radości z kąpieli, ale można rzec, że już jakoś ten “mokry” stan toleruje. Prędzej potrafił odstawić niezły teatr i to w taki sposób, iż każdy z sąsiadów pewnie zatykał czym prędzej swój narząd słuchu. Odpukać w wanience jest już lepiej.

Brzdąc rośnie: niektóre bodziaki, rampersy i kaftaniki są już na niego za małe. Dziś położna stwierdziła, że synek będzie wysoki – po tatusiu :). Przeszedł też na kolejny “level” z pieluchami z “newborn’ów” przeskoczył na “2-ki”. Da się też ostatnio odczuć, że zmniejszył częstotliwość oddawania tego i owego w pieluchę, ale jak już walnie to jest tego dużo. Czasami aż za dużo…
Tak mijają kolejne dni: pobudka, praca, obiad, spacer, kąpiel, usypianie, usypianie, usypianie, sen, usypanie, sen itd. Ręce co jakiś czas opadają ale co zrobić. Zaciskamy zęby i naprzód, z nadzieją, że będzie lepiej…

Categories: Tata | Tags: , | 2 Comments

Kolejne “koty za płoty”

August 5th, 2011

Dziś kolejny dzień zmagań z brzdącem. Odwiedziła nas najbliższa przyjaciółka żony Ania. Podobno mamy złote dziecko: ciche, spokojne, grzeczne – skarb nie dziecko. Tak twierdzi Ania. W godzinach popołudniowych zapadła decyzja o wyjściu z małym na spacer. Mimo, że nie spał i nie był za spokojny postanowiliśmy spróbować; najwyżej nastąpi szybki odwrót do domu. Wózek zniesiony, mały w gondoli – startujemy. Początkowo się trochę krzywił, ale twardo jedziemy. Pojeździliśmy cirka 15-20 minut i się zaczęło: krzywy uśmiech i delikatne kwilenie, które stopniowo narastało. Już się zastanawialiśmy nad powrotem, ale sprawdziliśmy czy czasem czegoś nie zmajstrował w pieluszce. Bingo. Narąbał chłopina, że hoho. Wykonaliśmy akcję wymiany “uszkodzonego pancerza”, mobilność brzdąca od razu wzrosła, pojawił się uśmiech – jedziemy dalej. Ale jak tu jechać: kupa zrobiona, miejsce w brzuszku się zwolniło, czegoś brakuje. Mały chce jeść! Do dalszego spaceru niezbędne jest podanie cyca. Znajdujemy dość ustronną ławkę i mały dostaje to co chciał. Borys nakarmiony i zaspokojony – można jechać dalej. Po chwili jazdy mały śpi jak suseł i tak przez kolejne 1,5h: my jeździmy on smacznie chrapie. W domu lądujemy jak pierwsze krople zaczynając padać z nieba – wyglądało jakby miało się rozpadać, ale w sumie poszło bokiem. Dzisiejsze “koty za płoty” były bardzo ważne: primo – można wyjść z dzieckiem nie tylko “na śpika”, secundo – kupa na spacerze nie taka straszna, tertio – karmienie w warunkach polowych też jest wykonalne. Teraz nic tylko spacerować.

Categories: Tata | Tags: , | No Comments

Tatko się wozi

August 4th, 2011

W tym tygodniu wyszliśmy z małym na spacer, tatko zadowolony pchał wózek i szlifował osiedlowe chodniki. Póki co wyprowadzamy go na “śpika”, bo jakoś do gondoli nie nabrał jeszcze przekonania – mały jest w sumie tylko ciałem na spacerach. Ale dobre i to na początek. Kończy się niestety pomału urlop i czas wracać do roboty. Szkoda fajnie nam się w trójkę “urzęduje” w domu. Co prawda ja trochę latam i załatwiam całą biurokrację związaną z narodzinami brzdąca, ale widać już światełko w tunelu: mały zapisany w USC, pesel otrzymał, na listę lokatorów został wciągnięty, wnioski o wypłatę “kasiory” za urodzenie dziecka złożone. Pozostaje bawić, karmić i wychowywać.

Categories: Tata | Tags: , | No Comments