Nokia vs Eten – porównanie GPS

June 28th, 2011

W czwartek w poprzednim tygodniu jeździłem z Marcinem na rowerze – kto poszuka ten odnajdzie poniżej stosownego posta. Tym razem nie będzie o walorach krajoznawczych naszego regionu i okolic Zielonej Góry, ale o technice, a dokładniej o GPS-ach. Urządzenie znane całej gawiedzi, więc zasady działania tłumaczyć nie będę, ale chciałbym się skupić na dokonywanych pomiarach i dokładności. Przeprowadzony przez nas test wyglądał tak, że każdy odpalił swoje urządzenie i rejestrował całą trasę wycieczki. U mnie był to Eten X650 + Windows 6.0 + aplikacja GpsCycleComputer, natomiast Marcina sprzęt to Nokia E52 + Symbian + SportTracker. Mapki do obejrzenia są na moim profilu w serwisie gpsies.com, ale dla leniwych moja wersja jest tutaj, natomiast Marcina tu. Na dużym zoomie w hybrydowej mapie google’a widać jak wielkie są różnice w obu zapisach tras, choć co ciekawe Marcina sprzęt zapisał prawie 8 tysięcy punktów, natomiast mój raptem 2200. Teraz się nieco pochwalę: mój sprzęt wypadł o niebo lepiej niż kolegi, przynajmniej jeżeli chodzi o odwzorowanie trasy. W sumie to dziwne bo wychodzi jak w starym powiedzeniu: ilość niekoniecznie idzie w parze z jakością. Całkowite jednak kuriozum wyszło przy porównaniu profili wysokościowych przejechanej trasy – wygląda to tak, jakbyśmy jeździli po różnych trasach, zresztą poniżej detale. Reasumując: okienka dały radę; może jednak małżeństwo Nokii i Microsoftu w dziedzinie technologii mobilnych przyniesie jakieś plusy. Czas pokaże.

Categories: Bicykl, GPS | No Comments

Procesja na rowerze

June 23rd, 2011

Dziś “Boże Ciało”, dzień wolny. Leniuchują prawie wszyscy: zamknięte sklepy, markety, piekarnie i wszystko inne co nakazuje ustawa. Pogoda taka “akuratna” nie pozostało nic innego jak wybrać się na rower. Zrobiliśmy z Marcinem 2,5 godzinną wycieczkę, wyszło z tego żółwim tempem cirka 30km, co ciekawe jeździłem dziś po trasach dla mnie dziewiczych. Fajnie odkrywać nowe szlaki i miejsca. Bo czy ktoś z zielonogórzan wie gdzie jest ulica Sopocka? Ja przynajmniej do dziś nie wiedziałem, okazuje się że lesie za oś. Śląskim budowane są 3 domki i właśnie tam biegnie ta ulica. Choć może to szumnie napisane: póki co droga tam jest wytyczona i jest tabliczka z nazwą, natomiast reszta w budowie. Zwiedziliśmy też Drzonków, a ściślej WOSiR, czyli wojewódzki ośrodek sportu i rekreacji. Od ostatniej wizyty kilka lat temu dużo się tam zmieniło i ciągle trwają prace budowlano-remontowe: wybudowano nowy parkur, otwarty basen zostanie niedługo zadaszony (w końcu będzie 50m pod dachem blisko ZG), dużo innych budynków zostało odnowionych. Miło patrzeć jak w sport inwestuje się pieniądze i nie chodzi tu o żużel… Dalsza trasa biegła przez Raculę, Raculkę, os. Śląskie – gdzie w okolicach natknęliśmy się na budowane domy w lesie oraz Dolinę Zieloną. Potem dojechaliśmy do basenu, gdzie na niedzielne show (Kubicki jakiś festyn szykuje) przy parkingu wyrosła gigantyczna scena.
Nic tylko się bawić, choć rower chyba fajniejszy :). Poniżej mapka dzisiejszej wycieczki, może ktoś chętny będzie na przejazd ul. Sopocką.

Categories: Bicykl, GPS | No Comments

Odliczamy…

June 20th, 2011

Categories: Foto, Living | No Comments

Sportowy weekend

June 5th, 2011

Kolejny weekend bardzo sportowy. Zacząłem już w piątek: rower z kolegą Przylepem. Z godzinkę pojeździliśmy: kilka ścieżek rowerowych jest w mieście, można jakąś trasę zrobić. Pękło cirka 18km, nie za dużo, ale i za późno wystartowaliśmy aby robić jakieś maratony. Sobota. Po południu siłownia: po okresie remontów próbuję wrócić do poprzedniego rytmu. Ciężko jak cholera. Zmusić się do wykonania wszystkich powtórzeń i serii – masakra jakaś. Ale walczę z wewnętrznym leniem – w tym tygodniu udało wyrobić się normę, co będzie dalej nie wiadomo. Niestety same ćwiczenia nie dały mi w kość za mocno, było mi mało – zdzwoniłem się wieczorkiem z Martinezem. Efekt? Poszliśmy na stadion pobiegać – sapiąc i rozmawiając zrobiliśmy 10 kółek, czyli ok. 4km. Myślę, że nieźle jak na drugi tegoroczny wypad na tartan. A dziś miałem zrobić rower z Martinezem ale nie dograliśmy się czasowo, polazłem więc na basen. Karta Multisport bardzo się przydaje w kwestii korzystania z ośrodka na Sulechowskiej. Zrobiłem na początek 30 basenów, potem poślizgałem się na wszelkiej maści zjeżdżalniach. Super bo pora największego oblężenia minęła i na rurach jeździłem praktycznie sam. Oj, chyba nigdy tyle razy nie zjechałem w ciągu jednego posiedzenia na basenie: lejek, długa rura, krótka rura – kompletny szał; z 15-20 razy było wszystkiego razem. Mając już dość całość zakończyłem pobytem w saunie. Miałem zaliczyć rytuał ale prowadzący na urlopie, zadowolić się musiałem zwykłym grzaniem dupska bez żadnych dodatkowych atrakcji. Suma sumarum i tak było cudownie: raz sauna fińską, raz parowa i po dwóch seansach miałem dość. Zrelaksowany i lekko zmęczony dotarłem do domu. Taki to weekend ze sportem, akumulatory naładowane, można zaczynać kolejny tydzień walki w robocie.

Categories: Living, sport | Tags: , , , | 2 Comments