Niedziela na rowerze

May 29th, 2011

Dziś ponownie pojeździłem rowerem, tym razem z Martinezem. Kolejny tegoroczny wypad znów zakręcił się wokół amfiteatru i to po dwakroć: za pierwszym mijaliśmy budowlę w drodze na górę wilkanowską, po raz drugi robiąc podjazd od strony ul. botanicznej. Podjazd wyczerpujący jak cholera, w poprzednim poście opisałem jak to wspaniale się tam zjeżdża, w przeciwnym kierunku jest mniej przyjemnie – powiedziałbym hardcore. Choć trzeba przyznać udało się wdrapać bez podnoszenia się z siodełka, kondycja jakaś tam jest. Mała leśna pętla przebiegła następująco: amfiteatr – góra wilkanowska – basen na Ochli – scieżka rowerowa do ul. botanicznej – podjazd do amfiteatru. Dalej po chwili odpoczynku nasza wycieczka przebiegała już w mieście: uderzyliśmy na deptak, skąd ul. wyspiańskiego dotarliśmy na dolinę zieloną a stamtąd przez basen na nasze osiedle. Razem cirka 22km, zrobione w 1,5h. Miło i przyjemnie spędzony czas, ładowanie akumulatorów przed kolejnym ciężkim tygodniem zakończone.
A poniżej trasa wycieczki, GPS tym razem się nie wyłączył i wyszła nawet ciekawa trasa. Po kliknięciu w “details” na mapce można sobie oglądnąć całość w większej rozdziałce.

Categories: Bicykl | No Comments

Rowerowy sezon rozpoczęty

May 27th, 2011

Jestem po drugiej wycieczce rowerowej, można więc powiedzieć, że sezon został rozpoczęty. Dziś zrobiłem z kolegą Karolem godzinną wycieczkę, ot taka trasa w stronę amfiteatru i powrót – razem wyszło z 16 km. Godzinna przejażdżka po trudach tygodnia przyjemnie odstresowuje – takie psychiczne ładowanie akumulatorów. Tydzień temu zrobiłem podobną trasę tyle, że z Martinezem, wtedy również zaliczyliśmy amfiteatr, choć cały fun jest w zjeździe lasem w stronę ul. botanicznej. Jest tam adrenalina, zwłaszcza kiedy cały zjazd pokonuje się na granicy upadku, zachowując oczywiście pełne BHP. Początkowo droga jest dosyć kręta i hamulec w użyciu jest ale potem leci się cirka 40 km/h. Adrenalina i endorfiny krążą w żyłach ze zdwojoną ilością. Szał. Powrót przy nowej drodze przez park, troszkę pod górkę ale lajcik. Kolejny etap to nowy kawałek trasy rowerowej wiodący pod ul. Łużycką – taki fajny kawałek ścieżki. Dojechaliśmy do ul. Wojska Polskiego, tam póki co trasa się kończy, w planach jest kolejny etap do ul. Zjednoczenia. Kiedy to nastąpi: nie wiem, minusik to brak łącznika ze ścieżką poniżej, ale może coś kiedyś dobudują. Dalej już standard: Westerplatte w stronę miasta, potem deptak i ul. Sulechowską do domu. Może w niedzielę nastąpi powtórka z rozrywki, tym razem z Martinezem.

Categories: Bicykl | No Comments

Remoncik, remoncik i po remonciku

May 17th, 2011

Tak, tak: remont zakończony – przynajmniej tak mi się wydaje. Dziś rano wyniosłem ostatnie wiadro z farbą do piwnicy. Trochę to trwało, ale i roboty było nie mało. Przez ostatnie kilka tygodni walczyłem z łazienką – jak wyglądała kiedyś, a jak wygląda po remoncie można oglądnąć w galerii. Oprócz łazienki udało się jeszcze odmalować przedpokój – zmienialiśmy kolor z ciemno-czerwonego na zielony; nie obyło się więc bez malowania też i białą farbą. Ogólnie teraz oba pomieszczenia znacznie zyskały na atrakcyjności, zwłaszcza łazienka. Oczywiście mogło to trwać krócej ale w między czasie “przemieliła” mnie choroba (zapalenie oskrzeli), potem jakieś wyjazdy typu: komunia itd, dopiero dzisiaj mogę powiedzieć, że jest po wszystkim. Uff. W gruncie rzeczy większość robót wykonałem sam z drobną pomocą teścia, oraz oczywiście Ewy. A po co to wszystko napiszę już niebawem…

Categories: Living | No Comments

Gofry

May 16th, 2011

Taaak. Pojedliśmy w sobotę. Żona robiła, jedliśmy razem. Pycha.

A oto przepis:

1/2 litra mleka
450 g mąki
75 g cukru pudru
szczypta soli
100 g masła
2 jaja
15 g proszku do pieczenia

Stopić masło. Jaja utrzepać z cukrem. Dodać mleko, mąkę, sól i proszek do pieczenia. Na końcu stopione masło. Otrzymamy konsystencję gęstego ciasta naleśnikowego.

Do tego bita śmietana, truskawki – czego chcieć więcej.

Categories: Living | No Comments