Po weekendziku

October 24th, 2010

Już po północy, więc “po” w tytule jest jak najbardziej na miejscu. Zresztą “po” będzie więcej. Miałem okazję być w czwartek na koncercie w Kawonie – Strachy na Lachy, w menu głównym. Pysznie było, dużo numerów z nowej płyty, trochę szlagierów, 2 bisy – wszystko na tip-top, przynajmniej muzycznie. Jak zwykle problem był z szatnią, choć to trochę na własne życzenie: kto przychodzi na koncert “za 5 siódma”; poza tym wentylacja: za samo przestanie koncertu każdy uczestnik powinien otrzymać +10 do wytrzymałości. Tym którzy się bawili skacząc w małym kotle pod sceną dałbym jeszcze więcej, klima w pomieszczeniu do dupy. Doskwierało to zwłaszcza tym co się nie załapali na szatnię, ktoś kto jak my miał na wyposażeniu bluzę – dojść do auta w czymś jednak trzeba było po koncercie – nieźle się gotował

W weekend dopadłem Larssona – udało mi skończyć drugi tom trylogii (równie interesujący jak pierwszy). Na czytanie poszło chyba najwięcej czasu w całym weekendzie, ale lektura książek Larssona jest na tyla wciągająca, że warto było poświęcić jej czas. Niestety już jest też “po”, powieść wyczytana, pozostaje zakupić 3-ci tom. Szkoda, że wszystko co fajne szybko się kończy – weekend niestety też.

Categories: Czytanko, Muzyka | Tags: , , , , | No Comments

Strachy na lachy: znów w ZG, znów w Kawonie, znów idę

October 19th, 2010

Wielkimi krokami zbliża się koniec sezonu ogórkowego. Na pierwszy ogień idą strachy na lachy, nowa kapela lidera pidżamy porno Grabarza. Zapowiada się ciekawie: idzie kilku znajomych, idę ja z żoną, będzie fajnie. Byłem na koncercie 2 lata temu, liczę że w czwartek znów się nie zawiodę. Chłopaki nagrali nową płytę – Dodekafonia – i są teraz w trasie promującej. Płyta fajna, to koncert też musi być fajny. W ogóle sezon koncertowy zapowiada się przednio, przynajmniej w Kawonie. Ma być Buldog (choć tu jeszcze się zastanawiam czy pójść), ma być Kim Nowak w listopadzie, a w grudniu Muniek solo. Na Kim Nowak byłem na męskim graniu we Wrocku, koncert wg. mnie mógłby być bardziej udany, zabrakło trochę energii, przede wszystkim ze strony publiki. Liczę na to, że w klubie do którego przyjdą tylko fani Fisza i Emade staną na wysokości zadania i zabawa będzie wyższych lotów. Że będzie ogień i jazda – tak jak na płycie, notabene dla mnie hicior audio tego roku. No ale to dopiero listopad, grudzień natomiast to występ Muńka lidera T.Love. Facet ma jajca, więc z powerem kłopotów być nie powinno, w jego wieku hulać w takiej formie po scenie… naprawdę szacun. Tak więc jak zaszaleję to będę na 4 imprezach, plan minimum zakłady jednak 3 – co z tego wyjdzie, tego nie wie nikt. Nawet ja.

Categories: Muzyka | Tags: , , | No Comments

Połykam kolejnego Larsson’a

October 12th, 2010

Drugi tom trylogii Millennium mam właśnie na tapecie. Dopiero pierwszy dzień, dopiero 200 stron. Książka wciąga jak żadna inna, bohaterowie znani, opisywane miejsca co niektóre znane, czytanie idzie więc piorunem. Szkoda trochę, bo jeszcze ze 3 dni czytania i będzie po kolejnej cegłówce – trzeba będzie kupować kolejne tomisko. I tak mam szczęście dzielić pasję czytania kryminałów z kolegą z pracy (pozdrowienia dla Piotrka), ja kupiłem tom 1-szy, on drugi, teraz szukamy kogoś kto nam kupi trzeci. Chętnych póki co brak. Choć parę osób z pracy czytuje coś oprócz durnych newsów na portalach, to niestety ich zainteresowania kręcą się wokół innych działów literatury. Pech. Najwyżej 3-cie tomisko kupimy fifty-fifty, tylko kto ją będzie składował? Wiem kto! Allegro.pl

Categories: Czytanko | Tags: , | No Comments

Tydzień ze sportem

October 7th, 2010

Zacząłem już w niedzielę: od sauny u Gregora. Przeszło rok nie odwiedzałem tego typu przybytku, ale dzięki karcie multisport, którą dostałem z firmy mam wjazd za friko. Co prawda nie do wszystkich obiektów na terenie ZG, ale oferta jest na tyle bogata, że nie sposób wszystkiego przejeść. Wysmażyłem więc sobie cycki w saunie fińskiej aż miło. Poniedziałek: poszedłem zwiedzać kolejne miejsce (z kartą multisportu): siłownia i fitness club w nowo otwartym basenie – Funfit. Też fajnie: siłka zajebiaszczo wyposażona – mnóstwo machin, bieżni, rowerków itd.; poza tym brak karków, dresów i tym podobnych egzemplarzy. Tak więc poćwiczyłem sobie (pierwszy raz od hoho…) a potem polazłem pobiegać na bieżni – jako, że pogoda już nie sprzyja dżogingowaniu po otwartym stadionie. Zmachałem się jak przysłowiowy koń po westernie. Ale miło! Wtorek: dzień wolny od sportu, nie licząc przejazdu rowerem do roboty. Środa: kolejne odwiedziny w Funficie, najpierw siłka potem bieżnia. Żona w tym czasie wyginała śmiało ciało na aerobiku. Niestety godzina to trochę za mało, raptem kilka ćwiczeń oraz trochę biegania i to niestety z przerwami. Trafiłem na jakąś cholerną bieżnię, która po kilku minutach biegu zatrzymywała się ni z gruchy ni z pietruchy. Wytrzymałem dwie przerwy, potem przesiadłem się na maszynę obok. Godzinka minęła, odwiozłem żonę do domu a sam ziuuu na saunę. Do Gregora. Tym razem elegancko działała sauna mokra (w niedzielę brakowało w niej pary…), łaziłem więc na zmianę to do mokrej – parowej, to do suchej – fińskiej. Dwie takie rundki i miałem dość. Uff. Padłem w domu jak niemowlę. Dziś, czyli w czwartek dzień grania w piłkę nożną, jak co dwa tygle zresztą. Dobre dziś były składy, przegraliśmy co prawda, ale dwukrotnie dopadaliśmy rywali. Fajny meczyk, muszę przyznać, że po tej tygodniowej zaprawce nawet mocno nie dyszałem, a biegałem dosyć ostro. Kondycja rośnie. Jutro też ma być dzień ze sportem, tyle że biernym: Zastal ma grać z Asseco, szykuje się otwarcie ligi koszykarskiej z grubej rury. Na wygraną nie liczę, ale chłopaki nie mają nic do stracenia, liczę więc, że widowisko będzie przednie. A w sobotę mam zamiar iść rankiem znowu na siłkę i bieżnię, a weekend zakończyć w saunie. A co! Taki sportowy tydzień się trafił.

Categories: sport | Tags: , | No Comments

I po Larssonie

October 3rd, 2010

Pierwsza część trylogii za mną. Jak w sobotę usiadłem po 20-tej to do 3:30 dotarłem do ostatniej strony. Nie sposób było się oderwać od czytania: akcja, fabuła, napięcie – w tej książce jest po prostu wszystko. Również bohaterowie nakreśleni przez Larssona są nietuzinkowi: Mikael oraz Lisbeth z dwóch różnych światów, których losy łączy wspólny cel. Czy do niego dotrą? Proponuję przeczytać książkę aby się tego dowiedzieć. Reasumując: dawno nie czytałem tak dobrego kryminału, porównując do “Erynii” Krajewskiego to Millennium tom 1-szy został wchłonięty błyskawicznie, z wypiekami na twarzy. Czas chyba rozejrzeć się za kolejnym tomem, imieniny, mikołaj, gwiazdka są zdecydowanie za daleko w kalendarzu aby czekać na kolejny prezent. Choć może zmienić klimat i sięnąć do Agaty Christie? Śmierć na Nilu ciągle czeka na półce. W tv same rzygowiny (no może prócz relacji sportowych), w necie też raczeł chłam: jak przeglądam nasze największe portale, to nóz mi się w kieszeni otwiera. Poziom artykułów, których głównym celem jest naciągnięcie czytelnika na wejście na daną podstronę i zaserwowanie mu kolejnej porcji reklamy jest po prostu żenujący. Czasami skłaniam się do wniosku, iż portalowe newsy redagują studenci-praktykanci lub też dziennikarzyny którym w życiu nie wyszła kariera i robią chałturę za kilka drobniaków. Dno. Zostaje więc albo książka, albo porządna gazeta, w wersji papierowej oczywiście.

Categories: Czytanko | Tags: , | No Comments