Larsson na urodziny

September 30th, 2010

Tak się złożyło, że kilka dni temu strzeliły 32 latka. Jakoś wielce staro się nie czuję, więc depresji nie przeżyłem z tego powodu. Pogoda już bardziej tworzy ponury klimat: i zimno i pada i zimniej… Ale jesień, co się więc dziwić, przymiotnik “złota” z reguły występuję tylko w relacjach w tv, rzeczywistość jest bardziej przaśna i szara. Choć ma to jeden plusik, można z czystym sumieniem zanurkować nosem w książce. Tak też od 3 dni robię i ja. Na urodziny dostałem od żony pierwszy tom trylogii Larssona Millennium, muszę przyznać, że wciąga – jak tak dalej pójdzie to do niedzieli będzie po temacie. Znaczy się fajna powieść, choć oczywistą sprawą jest, że to kwestia przede wszystkim gustu. Ci co “pożerają” kryminały powinni być zadowoleni z lektury. Pisać więcej nie ma co, gdyż czytanie trwa, jak wyczytam ostatnią stronę, to dam upust czy nie było to stratą czasu, a teraz robię “nura” do Szwecji, styczniowej i śnieżnej. Robi się coraz zimniej…

Categories: Czytanko | Tags: , , | No Comments

In vino veritas

September 27th, 2010

Wczoraj jeszcze byłem na nie, przynajmniej tak do południa. Zmieniło się to po pierwszym podejściu do obrywania kiści winogron. Surowca było tyle, że wino wręcz prosiło się o zrobienie. Zrobiłem więc butlę 15l. Niby nic ale roboty mnóstwo: najpierw zebrać, potem obrać z gałązek, zmacerować, następnie wlać sok do butli i ustawić cały proces – drożdże, pożywka, sok z winogron, cukier. Udało się w 100%, co prawda roboty było huk, ale poradziłem – najczarniejsza robota czyli maceracja należała do mnie. Kręcenie korbką i wyciskanie soku, uff; ile się natyrałem, ile potu straciłem – szok. Do tej pory robiłem wino z wiśni, w ruch szła drylownica, tym razem surowcem do wina było winogrono, do maceracji użyłem więc specjalnej maszynki – podobnej do mielenia mięsa, choć bardziej specjalizowanej: sok leciał z jednej mańki, odsączone winogrono w postaci trocin wylatywało z drugiej strony – do wiadra ze śmieciami. Machina miała fajną regulację w postaci dokręcanej śruby, w której regulowało się jak mocno miały być wyciśnięte winogronka – teraz już wiem co znaczy dokręcić komuś śrubę :). W każdym bądź razie ustrojstwo spisało się na medal, sok poleciał do butli, natomiast skórki, pestki i reszta chłamu do kompostownika. Sam bym nie dał rady z całym przedsięwzięciem, pomagali mi teściowie (surowiec też ich), ale również żona – bez nich nie dałbym rady. Mam nadzieję, że w tym samym gronie nie jedną flaszkę wina wypijemy. Tak więc butel został nastawiony, czekać trzeba co się wyklaruje, a na foty z pracy można zerknąć tutaj.

Categories: Living | Tags: | No Comments

Gierka

September 25th, 2010

Cisnę ostatnio jak mam chwilkę czasu w gierkę, trochę logiczną, ale występuje też czynnik losowy. Chodzi w sumie oto aby na wyznaczonym terenie przeprowadzić linię po jak największej ilości sześciokątów, pamiętając, że każde dotarcie linią do krawędzi terenu kończy zabawę. Gra zaczyna się w środku pola, od którego zaczynamy kreślić naszego wywijasa. Mój rekord to 86, gimnastyka umysłowa może nie najwyższych lotów, ale lepsze to niż źrepanie tępo w tv. Czasami jednak ułożenie klocków zaskakuje, i to już na starcie …

Categories: Living | Tags: | No Comments

5 lat!

September 21st, 2010

Dziś mija 5 lat, od momentu opublikowania 1-go posta na blogu. W wirtualnym świecie epoka. Czy to dużo? Dla mnie dużo, samozaparcie trzeba mieć aby publikować taki okres czasu, zwłaszcza, że robię to tylko i wyłącznie na własny rachunek. Od momentu powstania tego pamiętnika stale pojawiały się nowe kategorie w których zamieszczałem artykuły związane z tematyką bloga. Były również posty takie od siebie, prywatne, jak to w pamiętniku. Może to trochę grafomańskie, ale mam to w dupie, kto nie chce niech nie czyta. Póki co zamierzam ciągnąć dalej ten wóz, póki sił i ochoty starczy. Tymczasem małe porównanie: zdjęcie sprzed 5-ciu lat i aktualne. Latka lecą…

Categories: Living | Tags: | No Comments

Żużel 2010 – finał: Falubaz Zielona Góra – Unia Leszno

September 19th, 2010

Polazłem oglądnąć na żywo, nie ma to jak się obudzić w dobrym momencie i pójść na ostatni mecz w sezonie. Ślusar kupił bilety (odstał chyba ze 2 godziny), ja za to wiozłem towarzystwo na mecz: oprócz Daniela na W69 wybierał się również jego brat Kamil. Ogólnie impreza fajna, choć dla mnie laika trochę dziwne wydawały się te wszystkie gesty wykonywane przez publikę: machanie łapami, darcie mordy, bujanie się i podskakiwanie. No ale tak tu już chyba jest i całe szoł trzeba przyjąć z dobrodziejstwem inwentarza. Oprawa ogólnie git: Żelaźniaki latały na głowami, kibole z wielkimi transparentami na trybunach, przyśpiewki. A sam mecz: początkowo nasza drużyna trzymała fason i wynik oscylował w okolicach remisu, niestety końcówka należała do gości i to oni wygrali 1-szy mecz: 39:51. Trudno. Można oczywiście liczyć, że nasi odrobią straty w drugim meczu finałowym, który odbędzie się w Lesznie, ale to raczej mrzonki. Chyba trzeba pogodzić się z myślą, że srebro w końcu też złe nie jest. Mam zamiar zamieścić jeszcze jakąś galerię z tego widowiska a tymczasem filmik z pierwszego kółka meczu.

Update: Galeria do obejrzenia tutaj.

Categories: Foto, sport, Videos | Tags: , , | No Comments