Waterworld

October 26th, 2009

Akwarium po zmianach

W ostatnich dniach akwarium przeszło kilka poważnych zmian. Zmieniłem ustawienie kamieni oraz dodałem też kilka nowych, które przywiozła mi teściowa ze słonecznych chorwackich plaż. Efektem mych prac jest kamienny domek z prawej strony, oraz tworząca przejście między kamieniami brama z lewej. Ot, takie urozmaicenie dla mych zwierzaków. Do domku z chęcią zaglądają samice bojownika (może odpoczywają od “amorów” samca), oraz gurami, kamienna brama też ma swoich bywalców. Zrobiliśmy też porządek z roślinami: kilka starych zostało usuniętych lub skróconych. Nastąpiły również drobne roszady: większe rośliny przesadziłem na tył, z przodu umiejscowiłem mniejsze rośliny:  jest dzięki temu znacznie ładniej i przejrzyściej. Dodatkowo 2 nowe rośliny zostały posadzone na tyłach: z lewej liściasty potwór -idealnie zasłaniający grzałkę i elementy filtru, z prawej ogromna trawa z fikuśnie zakręconymi liśćmi. Efekt końcowy widać powyżej, do pełni szczęścia brakuje jakiejś nowej rybki.

Categories: Akwarium | Tags: | 2 Comments

Toyota wyklepana

October 25th, 2009

Wczoraj odebrałem auto od lakiernika. Znalazło się tam po tym, jak żona wyjeżdżając z parkingu została uderzona w bok. Pani wyjeżdżająca z parkingu po drugiej stronie ulicy dziarsko nacisnęła gaz, nie zerkając w lusterko – na efekty nie trzeba było czekać… Tak więc w czwartek auto zostało oddane, w sobotę odbiór. Lakiernik dosyć szybko uporał się z wgniotem, do  jakości wykonanej roboty za bardzo również przyczepić się nie można, choć mógł sobie facet odpuścić zamalowanie wszelkich niedoskonałości lakieru na całej powierzchni karoserii. Efektem tych poczynań jest kilka ciemniejszych kropek na bocznych drzwiach po obu stronach pojazdu, co nie wygląda niestety oszałamiająco.  Mam nadzieję to jakoś zniwelować, są w końcu jakieś pasty tempo itp. , choć może sama polerka wystarczy. Przed odstawieniem auta do warsztatu zrobiłem mały rekonesans po warsztatach, ceny od 400 do 1200PLN  – co lakiernik to inny pomysł na naprawę. Byli i tacy co chcieli wyciąć wgniota i wspawać w to miejsce “reperaturkę” – cokolwiek to jest. Ten wybrany przeze mnie był z polecenia: zdałem się na wiedzę Roberta, kolegi który pomógł mi również w zakupie Toyoty. I w sumie nie zawiodłem się: po brzydkim boku nie został nawet ślad. Uszy mam tylko czerwone od wykładów żony na temat kropek na bokach auta. Ech, nie dogodzisz…

Categories: Pan Samochodzik | Tags: | 1 Comment

Ciśnienie mi spada – Lao Che w Kawonie

October 15th, 2009

Tytułowe ciśnienie spadło już troszkę, choć trzeba przyznać dalej jestem pod wrażeniem. Koncert był po prosty fantastyczny! Power, power i jeszcze raz power! Ponad 1,5h rockowego grania. Trzeba coś więcej? Nie trzeba. Byliśmy w piątkę – rekord chyba jakiś. Dopisali koledzy z roboty: był Mariusz i Tomek, poza tym był jeszcze jeden kolega – Michał, który koncertował trochę w innym towarzystwie, choć na końcu i tak trafiliśmy do jednego stolika. Byli również nasi towarzysze z koncertów jazzowych i nie tylko , czyli Przylepy w składzie Gosia i Piotrek. Tyle o składzie teraz trochę o koncercie. Dla mnie bomba – chłopaki dawali do pieca nieźle: siedmioosobowy skład pokazał co to znaczy rockowe granie. Było ostro i rockowo. Do tego stopnia, że na kilka numerów przed końcem pchnęliśmy się w wir pogo. Może kocioł pod sceną nie był za wielki, ale można było sobie poskakać do woli. Trzeba przyznać, że całe męskie towarzystwo ostro skakało – oczywiście na tyle na ile siły pozwalały. Młodsi dłużej (ja i Tomek), starsi krócej (Piotrek i Mariusz) – natura niestety w tym wypadku okazała się bezwzględna. Tak więc pogowaliśmy sobie nieźle: były dwa bisy, co jest raczej rzadkością (choć Julia Marcell wczoraj też bisowała długo),  a jak nie szaleliśmy pod sceną, to każdy sobie i tak nóżką tupał, tudzież śpiewał razem z wokalistą. Było pięknie.

Categories: Muzyka | Tags: , | 1 Comment

Julia Marcell w Z.G.

October 14th, 2009

Przed chwilą wróciłem z 4róż w których koncert miał miejsce. Co tu dużo pisać – FANTASTICO!!! Pani Julia Marcell pokazała się z bardzo dobrej strony. Grali jako trio z plusem: plus to “skryty bass” czyli akustyk za konsolą, który coś tam mieszał z basowymi nutkami. Jakoś specjalnie nie przyuważyłem jego ingerencji w utwory, choć mogłem po prostu tego nie wychwycić, bo jak to z basem bywa – nigdy nie jest za bardzo widoczny. Na scenie była więc trójka: Julia – klawisze oraz skrzypce, Ania – altówka, oraz Jakob – perkusja. Tyle jeżeli chodzi o instrumenty, był jeszcze wokal  Julii: bardzo mocny, wyrazisty, taki z jajem. Muzycy naprawdę dali czadu, energia aż tryskała ze sceny. Miło się całej ekipy słuchało, zwłaszcza w klubie, w którym siedzi cirka  100-150 osób. Atmosfera jest wtedy niepowtarzalna: kontakt z artystą,konwersacja między widownią a muzykami – nie do powtórzenia na jakiejkolwiek masówce.  Za to właśnie uwielbiam koncerty klubowe: nie na tysiące osób, ale na dwie setki. Gdzie muzyk jest od ciebie na wyciągnięcie ręki, gdzie w trakcie grania tworzy się swoista więź  między artystami a publiką. Bezcenne! I nie do powtórzenia na koncertach stadionowych, darmowych, piknikowych, sponsorowanych itd. Występ trwał cirka 2h bez 15 min, były ze 3 bisy – dawno tak sobie żywej muzyki nie posłuchałem jak dziś. Po prostu pysznie! A już jutro kolejny koncert: Lao Che, tym razem dla odmiany w Kawonie. Też się wybieram. A co!

Categories: Muzyka | Tags: , | No Comments

Cel Biedrona

October 8th, 2009

Dziś robiłem rekonesans po nowym. Wybudowali mi na osiedlu nowy sklep – Biedronę. Choć czynny od 2-go dopiero dziś miałem okazję tam zajrzeć. Cudów nie ma, jak to w Biedronie: póły z żarciem, miodem i powidłami – w sumie nic ciekawego. W końcu to tylko dyskont: brak gazet, mięsnego, wyboru piw, za to jest jedna zaleta: JEST TANIO. Ot choćby piwo: kupiłem sobie 4-ro pak Leżajska za 2,19 PLN sztuka – 8,8 za 4 piwa. Tanio! Smaku jeszcze nie znam, ale jak piosenka mówi: “Takiego piwa nie pił taki Król, gul, gul, gul – Leżajski Full”. Poza tym kupiłem jeszcze pakę czipsów, paluszków, 2 dębowe i pieprz w ziarnkach. Razem za wszystko rachunek na 20 PLN. TANIO! Może w dobie kryzysu i oszczędzania na zimowy wyjazd (marzą mi się narty gdzieś na wysokich górach…) trzeba będzie zaglądać tu częściej. Się zobaczy.

Categories: Living | Tags: | 1 Comment