brawa dla ISP

July 30th, 2009

Zerkam dziś do skrzynki: jakaś koperta siedzi. Klucza nie mam, ale od czego chuda łapka. Trochę się namęczyłem ale mam, okazuje się że to mój dostawca mediów (tv + net) do mnie pisze. Hm… Niczego to dobrego nie wróży, z reguły jak taki list przychodzi to jest to: bank, zakład energetyczny, KTBS badź inny poborca. Z reguły jest to mało interesująca informacja, rzekłbym nawet stresująca, a tu niespodzianka. Otóż zamiast podwyżki, czego z reguły takowa korespondencja dotyczy jest sytuacja odwrotna: dwukrotne zwiększenie pasma – z 1 na 2 Mbit/s. Super! Być może w końcu filmy w HD z youtube’a będą śmigały bez lagów i zacięć. Dodam jeszcze, że cena pozostałana tym samym poziomie, co mój ISP wyłuszczył mi na czerwono. Hurra!

Categories: Potyczki z IT | 2 Comments

Bojownik vs. sumik

July 29th, 2009

Zaloty czy zaczepki?

Categories: Akwarium | Tags: , | 1 Comment

Serwer padł

July 28th, 2009

Zaczęło się niewinnie: w weekend w nocy siadł prąd. Serwery spięte są z ups’ami więc problemów nie było: wszystko siadło by potem wstać. Oczywiście w całej gamie kilkunastu serwerów znalazła się czarna owca: fideltronik. Wszystkie serwery są podpięte pod zasilacze marki APC, a fidel podtrzymywał napięcie na modemach od tepsy i dialogu. No i podtrzymał… Weekend był bez neta. Mniejsza w sumie z tym, fidel został zastąpiony przez APC i teraz wszystko bangla jak należy. Problem wyniknął inny: jeden z serwerów rackowych nie wstał. Hm… poweroff, poweron – ekran czarny. Diody wszystkie na zielono – znaczy się OK, a ekran dalej czarny. Lan też zimny, nawet iLO martwe, wtf?  Postanowiłem zaglądnąć do środka, tam również wszystko na zielono. Co się więc dzieje: sprzęt się załącza, wiatraki pracują, natomiast POST nie przechodzi. Dalsze badania wskazane. Oczywiście trochę ciepło mi się zrobił0, serwer w sumie ma 4,5 roku zepsuć więc się mógł – w końcu gwarancji już nie ma. Co najgorsze był tam zainstalowany soft do monitorowania UPS’ow oraz kilka maszyn wirtualnych. Bez softu do UPS’ow sobie poradzę, problem natomiast z maszynami wirtualnymi. O ile jednej krytycznej wykonywany jest backup to kilka innych niestety aktualnie jest martwych. Niestety wszelkie próby reanimacji spełzły na niczym: nie pomogła zmiana pamięci, procesorów, odłączanie poszczególnych komponentów. Reset CMOS’a też nie, wyciągnięcie bateryjki również – został telefon do przyjaciela: kontakt z HP Polska. Pan konsultant przyjął zgłoszenie, poinformował iż niestety ale zgłoszenia pogwarancyjne mają niższy priorytet niż gwarancyjne, kazał uzbroić się w cierpliwość i czekać – do 14 dni. Jeżeli ja reperowałbym krytyczny serwer przez taki okres czasu to by mnie udusili, a tu pełen luzik – mam czekać na telefon od technika. No więc czekam, w międzyczasie udało mi się postawić krytczną maszynę wirtualną – musiałem ją zmigrować z VMware Workstation 3.1 do VMware server 2.x.  Oczywiście nie obyło się bez BSOD’a, wchodzenia do systemy poprzez konsole  i  uruchamianie z CD. Ale udało się wszystko co zaplanowałem – maszyna wirtualna śmiga na nowym serwerze, a z resztą czekam na serwis, oby szybki.

Categories: Potyczki z IT | Tags: | 1 Comment

Nowi

July 28th, 2009

Cirka od weekendu mamy nowych przyjaciół. W akwarium. Doszły trzy rybki: para Gurami marmurkowych, oraz sumik karłowaty. Te pierwsze planowane: co prawda miało być mozaikowe, ale marmurkowe były ładniejsze; sumik natomiast został zakupiony pod wpływem wspomnień: za dzieciaka mieliśmy akwarium i jedną z ryb był właśnie sum. Historia lubi się powtarzać. Gurami są fajne: latają jak dziki po akwarium, a że są dosyć pokaźne to ładnie się prezentują. Mają też oczywiście swoje minusy – są cholernie żarłoczne i według naszych obserwacji podgryzają rośliny: 2-3 liście dziennie oberwane i nadgryzione pływają po tafli wody. Na gorącym uczynku jeszcze ich nie przyłapaliśmy, ale wszystkie pszesłanki na to wskazują. A sumik wiadomo: omiata swoimy wąsiskami dno, czasem przyczai się przy jakiejś roślince, ogólnie raczej spokojny członek całej rodziny.

Dziś nastąpi pierwsza podmiana części wody – tak z 10-15 litrów. Woda nalana do baniaka i konewki czeka na odstanie chloru i ogrzanie, myślę więc, że ok. 20-21 będzie start całej akcji. Dodatkowym powodem jest dość wysoki poziom azotanów utrzymujący się od kilku dni w zbiorniku. Profilaktycznie nastąpi więc podmianka wody + dolewka bakterii nitryfikacyjnych – zobaczymy czy to coś pomoże. Może ilość rybek jest za duża, może jest jeszcze nieodpowiednia ilość bakterii, czas pokaże jak się mój mały ekosystem będzie stabilizował. Chyba będę musiał jakiś kalendarz w Sunbirdzie sobie założyć, aby monitorować i nadzorować mój mały wodny świat.

Categories: Akwarium | Tags: | 1 Comment

Jazz Kamikaze

July 26th, 2009

Byliśmy w piątek (żona, Piotrek, Gosia i mua) na koncercie jazzowym. Zielonogórski klub 4róże w trakcie wakacji jak co roku ma w swym grafiku festiwal jazzowy. Forma jego jest dosyć oryginalna, mianowicie co piątek w ogródku klubu mieszczącego się w samym centrum starego miasta ma miejsce koncert. Kameralna atmosfera, dwieście może ciut więcej ludzi miło razem spędza czas słuchając muzyki. Dodatkowy atut festiwalu to taki, że imprezy są darmowe, oczywiście piwko i inne specyfiki dostępne w barze.  Tyle odnośnie organizacji.

W tegorocznym cyklu był to mój pierwszy koncert, początkowe 2 opuściłem z powodów urlopowych, kolejny przespałem, trafiłem więc dopiero na 4-ty z całego cyklu. Nie muszę chyba pisać, iż kolega mój Piotrek dla którego muzyka jest jedną z religii zaliczył wszystkie. No ale ja za to trafiłem na dosyć ciekawe wydarzenie: grał band Jazz Kamikaze. Grupę tworzy 5-ciu młodych muzyków: dwóch duńczyków, dwóch norwegów i jeden szwed – taki skandynawski mix. Chłopaki zaprezentowali się pierwszorzędnie, grali bardzo energetycznę mieszankę jazzu, rocka czasem wypływając na wody pop’u. Niektóre utwory kojarzyły się wręcz z legendarnym Limahl’em, zwłaszcza że Panowie ubrani byli w ciasne “marchewy”, głowy zdobiły im grzywki a’ la wspomniany wcześniej muzyk, a dość słodki głos wokalisty jeszcze potęgował to uczucie. Na szczęście grupa od słodkich nutek w swoich piosenkach potrafiła płynnie i gładko przejść do jazzowych improwizacji lub ostrego rockowego grania. W takich właśnie klimatach odbywał się cały koncert, można mieć trochę niedosyt co do długości całego show – coś leciutko ponad godzinkę. Moją największą uwagę zwróciła dwójka muzyków: kontrabasista Kristor Brodsgaard, oraz multiinstrumentalista Marius Neset. Ten pierwszy urzekł mnie sposobem gry na kontrabasie oraz mimiką: instrument trzymał tak jakby grał na gitarze basowej, czasem kładł go na ziemi, czasem szarpał i klepał struny całymi dłońmi, poza tym jego twarz w trakcie muzykowania wyrażała chyba wszelkie możliwe stany emocjonalne. Drugi z muzyków zadziwił mnie wszechstronnością oraz ruchliwością (ADHD?): facet grał na saxie, gitarze, oraz jeszcze jakimś bliżej mi nieznanym instrumencie dętym, ba! w jednym z numerów dmuchał w sax oraz drugiego dęciaka równocześnie. Crazy man ;)!  Osobiście przypominał mi trochę Mateusza Pospieszalskiego z Voo Voo, taka sama energia, duży wachlarz instrumentów, to samo ADHD… Niestety czas koncertu upłynął dosyć szybko, i po obchodzie wieczornym całego deptaku zwineliśmy się do domów. Ogólnie podobało mi się i to bardzo, jeżeli więc pogoda szyków nie popsuje to za tydzień będę znowu gościł w 4 różach. A więc do zobaczenia.

Categories: Muzyka | Tags: , , | No Comments