Wiwat kolorki!

February 28th, 2009

Categories: Foto | Tags: | 1 Comment

Popadało

February 20th, 2009

Od kilku dni ostro sypie. Zielona Góra pokryła się grubą warstwą białego puchu, spadło gdzieś 30 cm, a może i więcej. Szaleństwo!  Takiej zimy tutaj jeszcze nie widziałem, za młodego w Rzepinie i owszem. Co najważniejsze nie topnieje, w południe temperatura oscyluje koło zera, wieczorkiem do akcji wkracza delikatny mrozik. Prawie jak w górach, choć tam śniegu mimo wszystko trochę więcej, co można zobaczyć w mojej galerii, gdzie zamieściłem zdjęcia z ostatniego wyjazdu. Szerszy opis w poście poniżej. A wracając do nart, w okolicach amfiteatru na górce Tatrzańskiej zielonogórski MOSiR uruchomił wyciąg. Może warto się wybrać? Zwłaszcza, że za darmo a i górka na miejscu. No i jest śnieg. Choć raptem stoku niecałe 200 metrów to na szlifowanie techniki  wystarczyć powinno.

Categories: Różne | No Comments

Niedziela na śniegu

February 17th, 2009

No nie wytrzymałem – łechtało mnie pod podeszwą, że hej! Pojechaliśmy w niedzielę do Czech, dokładniej do Rokytnic nad Jizerou. Skład ten sam co na sylwestra – czyli my i Śluski, razem 4 osoby. Ja na szczęście nie prowadziłem, choć o to kto pojedzie i czyim autem graliśmy ze znajomym w tysiaka na kurniku. Uczciwie wygrałem przejazd jako pasażer. No więc jak to ze Śluskami, start trochę spóźniony, ale co tam. Ważne, że wystartowaliśmy – bywało, że rano wysyłali nam smsa, iż się potruli i nie jadą …

Na miejscu wylądowaliśmy coś po 11-tej. Przebieranko, potem po kanapce i ziu autobusem na stok.Kupilśmy karnety na 4 godziny – od 12:00 do 16:00 też można się zmęczyć. Warunki super! Śniegu mnóstwo, w sumie ciągle padał jak jeździliśmy, więc bez gogli raczej w takich warunkach porażka. Na szczęście każdy był dobrze wyekwipowany, i nie robiło nam to najmniejszej różnicy. Pogoda taka standardowa jak na Rokytnice nad Jizerou: pochmurno, na górze jazda w mleku, delikatny wiaterek potęgujący -8 stopni, które pokazywał termometr. To również nie przeszkadzało. Kupiłem na walentynę żonie wkładki rozgrzewające do butów jak i do rękawic – narzekania więc na mróz nie było. Radość z jazdy była po prostu przeogromna, po 4 godzinach miałem autentycznie dosyć, wszyscy mieliśmy. Poślizgałem się na trasach, na których do tej pory nie jeździłem: m. in na dolnej części trasy numer 3 – slalomak. Bardzo fajna ścianka, trochę krótka, ale uda rozpala do czerwoności. Minus taki, że zakończona jest  “wyrwijajkiem”, ale jak ktoś nie ma ochoty nim jeździć może zjechać w dół do kanapy. Daleko nie jest :). Nie jeździłem jeszcze czarną, ale i na nią przyjdzie pora.

Podsumowując: wypad bardzo udany, no może za wyjątkiem samej podróży. Dojazd ogólnie niezły, trasa czarna, ślisko więc raczej nie było. Szlag mnie trafił na odcinku Polkowice – Lubin, no komuś we łbie się poprzewracało. Chodzi o fotoradary. Na odcinku kilunastu kilometrów stoi chyba z 6 puszek – co to za debil wymyślił? Chyba nasza policja w ten sposób próbuje ratować swój skromny i okrojony budżet. Innego wytłumaczenia nie widzę: droga prosta, bez dziur, po dwa pasy w każda stronę, oddzielone pasem zieleni. Po jaką więc cholerę robić ograniczenia i stawiać to dziadostwo?  Zresztą, na zimę mogą je śmiało demontować, przynajmniej jak są opady śniegu. Jakby nie patrzeć jest to jedna z ważniejszych dróg w Polsce, łącząca północ z południem. Wydaje się więc, że odśnieżanie jej bedzie priorytetem, że będzie czarna itd. Gówno prawda! Dobre pół trasy jechaliśmy po śniegu, średnia prędkość to 70 km/h, po co więc te skrzynki, skoro w takich warunach nikogo nie złapią? Podróż trwała coś ponad 4 godziny, masakra. Strach pomyśleć co się działo na drogach mniej uczęszczanych, a była opcja aby takimi jechać w góry.  Od czasów Bareji nic się nie zmieniło, parafrazując słowa palacza z Misia: Jak pada śnieg, to musi być biało na drogach. Śmieszne na filmie w realu niekoniecznie …

Categories: Narty | Tags: , | No Comments

Mądrość ludowa

February 13th, 2009

Ja
00:13:10
cel dobry
kiedy realizacja?

sprinter
00:15:04
Jak się uzbiera kasa.

Ja
00:15:18
a tej zawwze malo

sprinter
00:15:36
Taki to już urok kasiory.

Ja
00:18:04
ktos spr…ił zalozenia przy projektowaniu systemu
ale tego juz chygba nie wyprostujemy
a patch’a brak na to

sprinter
00:23:33
Znaczy co ?

Ja
00:23:55
a nie mogloby byc tak, ze tej kasiory jest pod dostatkiem?

sprinter
00:24:38
No fakt, tylko trzebaby chyba zmienić tok myślenia
Jakaś nowa teoria względności.

Ja
00:24:55
moglaby rosnac zamiast lisci

sprinter
00:27:56
W sumie to mogliby produkować maszynki podręczne do drukowania

Ja
00:30:52
chociazby
00:32:23
ale z drugiej strony – pewnie cywylizacja nie dotrwalaby do 2009-go gdyby tak bylo
00:33:22
jakby sie nie zabili nawzajem, to by sie za…li uzywkami

sprinter
00:35:14
Taki nasz kolega zap…la ostatnio i ciągle gada o końcu świata 2012, więc wiesz…

Ja
00:35:54
sugerujesz 3 lata hulanki  ?

sprinter
00:36:59
Może warto ?

Ja
00:37:40
ostatnia chwila na rozerwanie sie

sprinter
00:39:08
Najostatniejsza prawie.

Categories: Różne | No Comments

Muchołówka zakwitła

February 9th, 2009

Jakiś czas temu z doniczki muchołówki zaczęło coś wyrastać. Długi, chudy badyl  na kolejną pułapkę się nie zapowiadał, w końcu gdy wyrósł jak antena, pokazał na górze pąki. Ho ho, moja owadożerna roślina będzie kwitnąć. Ciekawostka. Za czas jakiś strzeliła w końcu i kwiatem – okazały to on może nie jest, ale zawsze to jakaś odmiana na parapecie. Niestety rozmiary i waga kwiatów przerosły siłę tyczki na której wyrosły, co zakończyło się niskim lotem do podstawy doniczki. Kwiatek sobie teraz rośnie niżej niż cała reszta rośliny. Wygląda ładnie z tą dłuuugą tyczką z kwiatostanem na końcu. Tyle z przyjemnych rzeczy. Postanowiłem trochę więcej dowiedzieć się o mej roślince, kliknąłem więc tu i ówdzie – w końcu pan Gugel wie prawie wszystko. O Muchołówce też wiedział, dotarłem na stronę gdzie zamieszczony jest świetny opis tego gatunku.  Po przeczytaniu informacji tam zawartych trochę się zasmuciłem – okazuje się, że kwitnięcie rośliny na tyle ją osłabia, iż potrafi ją to zabić. Lipa. Póki co jeszcze żyje, ale symptomy który wydaje wskazują jednoznaczny kierunek… Drugą ciekawą sprawą jaką wyczytałem jest potrzeba spoczynku. Muchołówka wymaga okresu min. 4-6 tygodni obiżonej temperatury do 5-10 stopni. Choć autor w znalezionym linku, opisuje trik z lodówką (bo gdzie w mieszkaniu w bloku w zimie znaleźć 5-10 stopni), to jakoś optymalnym rozwiązaniem mnie się to nie wydaje. Może do teściowej wywiozę, rękę do kwiatów kobieta ma, a i odpowiednie warunki mogłaby roślinie zapewnić. Póki co przymierzam się do odcięcia pędu z kwiatem i jakiejś formy reanimacji. Zobaczymy co też z tego wyjdzie, ostatecznie można zakupić nowy egzemplarz.

Categories: Foto, Living | Tags: | 1 Comment