30 lat minęło…

September 28th, 2008

dobrze, że nie jak jeden dzień, jak mówią słowa piosenki. Były wzloty i upadki, chwile piękne i okropne, wesołe jak i smutne. Ot po prostu życie, a przynajmniej tak je pamiętam. Okrągła data sprzyja do zrobienia krótkiego podsumowania lub rachunku sumienia, wedle uznania, bądź zasług. Nie będę się tu uzewnętrzniał, gdyż są to zbyt osobiste sprawy, ale tak w jednym zdaniu mozna stwierdzić iż był to udany i szczęśliwy okres. Najpierw bezstroski okres dzieciństwa, potem wesołe lata podstawówki i ogólniaka. Były to dzieje rzepińskie, związane z miejscowością gdzie się urodziłem i spędziłem swoje cały młodociane życie. Potem nastał i trwa do dziś okres zielonogórski. Tutaj ukończyłem studia i podjąłem pracę. Tutaj też poznałem moją żone z którą razem mieszkamy w Zielonej Górze. Trwa to już kilka lat – choć na swoim od lat dwóch – w sumie ciągle na dorobku, póki co we dwójkę, choć jakieś tam plany bliżej nie skonkretyzowane powiększenia rodziny są. W trójkę to jednak nie to samo co we dwójkę, mniej obowiązków, zmartwień itd. Więc póki co w taki właśnie sposób sobie żyjemy. Pod względem zawodowym też jestem zadowolony, mam pracę do której chodzę z przyjemnością, a pracuję jako admin w firmie informatycznej. Obowiązki oczywiście są, ale urozmaicenie wykonywanych czynności nie pozwalają na nudę i rutynę. Zawsze coś się dzieje, zdarzają się rzeczy nowe i ciekawe, narzekać nie ma co. Tak więc oby następna 30-ci były równie udane.

Categories: Living | No Comments

Sąsiad

September 19th, 2008

sąsiad

W sumie nigdy nie rozwodziłem się nt. sąsiadów, bo to w większości normalni ludzie, ciężko więc coś o nich skrobać. Ale jest taki jeden, który zasługuje na chwilę uwagi. Jak można się domyśleć widać go z boczku. Nazywamy go Czarny, ale w oryginale zwie się Nora lub Kora – tak przynajmniej na niego wołają właściciele. Jest to naprawdę najmilszy sąsiad, jak on się cieszy jak nas widzi, jak merda ogonem, jak podskakuje.  Po wyjściu na balkony zawsze się witamy: ja wystawiam swą łapę za barierkę, a on nie umieszka jej kilka razy liznąć. Takie właśnie mamy wspólne powitanko. Ostatnio przez kilka dni zbzikował, mieliśmy naszego psa (czyt. psa z Gubina – Norę) u nas i “Czarny”odkąd go dojrzał od czasu do czasu zagląda sobie do nas. Właśnie tak jak na fotce. Wygląda przy tym jak Ferdynand Wspaniały. Pięknie!

Categories: Living | Tags: | No Comments