Piwo

July 31st, 2008

Ostatnio zdarzyła mi się ciekawa sytuacja: polskie piwo kupywalem w Niemczech. Dziwne? Otóż nie do końca. A było tak. Gubin, sobota, późne popołudnie – zachciało nam się piwa. Plotka głosi, że można kupić po drugiej stronie Nysy nasze piwko w dobrej cenie. No to jedziemy. Jest jakies “Getrank Center”, wchodzimy mimo późnej pory- cirka 19-ta była – handelek kwitnie. Jest i nasze piwko: Lech, Żywiec, Żubr, Dębowe słowem każdy cos dla siebie by wybrał. Zdecydowaliśmy się na Lecha. Poniżej porównanie cen:

Lech (DE):

Piwo 0,50 EUR

Butelka 0,08 EUR

Transporter 1,40 EUR

Komplecik = 20 x 0,5 + 20 x 0,08 + 1,40 = 13 EUR

Czyli na nasze: 13 EUR x 3,20 =  41,6 PLN

Lech (PL)

Piwo ok. 2,30 PLN

Butelka 0,35 PLN

Transporter 8 PLN

Co po podliczeniu daje: 20x 2,30 + 20 x 0,35 + 8 =  61 PLN

Jak widac na całej skrzynce oszczędza sie prawie 20 PLN

Gdzie więc tu sens? No cóż: tanie euro, być może mniejsza akcyza na piwo w Niemczech, oraz  mniejsza pazerność wszelkiej maści pośredników sprawia ze piwo polskie bardziej opłaca się kupować za Nysą. Jak mawiał Ross jako “Zulu-Gula” – POLSKA TO DZIWNY KRAJ!

Categories: Living | Tags: | No Comments

Butla pyka!

July 21st, 2008

Powtórka z rozrywki. W tamtym roku pierwszy raz robiłem wino. Do dziś przetrwały 2 butelki – z każdej butli zostało po butelce. Mają więc rok! W tym roku owoców niestety trochę mniej, ale udało się nastawić jedną butlę. Z 6-7 litrów będzie. Receptura podobna w sumie do zeszlorocznej, zmieniłem drożdże, reszta bez zmian. Prawdopodobnie dłużej potrwa sam proces produkcji, ostatnio trochę się pospieszyłem. A więc pyk, pyk, pyk …

butla.jpg

Categories: Living | 1 Comment

Letnia kanikuła

July 8th, 2008

W końcu jest. Idzie to wyczuć zwłaszcza w domu, żona pracuje w szkole… Poza tym temperatura i aura iście letnia: słonko świeci, za oknem skwar – nic się nie chce. Ot lato pełną gębą. W sumie ogólnie nic ciekawego się nie dzieje. Czasem uda się gdzieś muzyki na żywo posłuchać, trwa Róże Jazz Festival, co piątkowa impreza na świeżym powietrzu. Czasem trzeba się wybrać dalej – nawet do Wrocławia. I tak też ostatnio zrobiliśmy. Wybraliśmy się w 4-kę na koncert Shantel’a na rynek. Impreza darmowa, do tego we wspaniałej atmosferze, z możliwością wypicia dobrego piwka Spiż. Czego chcieć więcej. Udręka trochę z podróżą, ale dzięki Bogu ja nie prowadziłem więc tak źle nie było. A sam koncert – fantastyczny – bałkańska nuta, trąbka, puzon, cygan na perkusji – istne szaleństwo. Pobawiłem się przednio, aż żal było odjeżdżać. Aż szkoda, że to lato i sezon ogórkowy w pełni, choć iskierki są. W piątek planuje wyjście do teatru, a potem może jakąś nutkę łyknąć w 4-rech różach. Bo choć lato w pełni i nic się nie chce, to czasem warto się przymusić. O!

Categories: Living, Muzyka | No Comments