Maj

May 28th, 2008

Prawie już minął. Drugi z długich majowych weekendów za nami. Ogólnie leniuchowanie plus sprawy hobbystyczne: winorośl lub renowacja kolejnego mebla do chaty. Można to też nazwać robotą – jak kto woli. Reszta standardowo – piwo, grill, jakieś grzebanie przy aucie (tak to już jest jak ma się starego rympla zamiast samochodu), może poza jednym: udało nam się wybrać na wycieczkę do Drezna.Do dwóch razy sztuka: mieliśmy jechać w pierwszy z długich weekendów, wyszło dopiero w drugi. Ogólnie wyprawa udana. “Stare miasto” bardzo ładne, chociaż z tą starością tych budowli wiadomo jak jest, kto nie wie niech doczyta. W każdym bądź razie bardzo ładne zabytki sobie wybudowali. Naprawdę! Jest kilka budowli które robią wrażenie, a przynajmniej wzbudzają zaciekawe. Niebawem jak zrobię selekcję jakieś fotki zagoszczą w galerii, a tymczasem zwiastunik…

drezno_baner.jpg

Plik w pełnej krasie do pobrania: drezno.jpg

Categories: Living | 1 Comment

Dziewczyny się bawią

May 18th, 2008

w2a.jpg

Categories: Foto, Living | Tags: | No Comments

Basenik

May 15th, 2008

Ponurkowałem wczoraj w Drzonkowie na basenie. Firma stawia, przejechaliśmy się więc z tymczasowym kolegą z pokoju Tomkiem, zobaczyć jak to w ogóle wygląda. Ja w sumie na tamtym akwenie po raz pierwszy, Tomek nie, więc to on prowadził mnie ciemnymi zakamarami do celu. Na dzień dobry szatnia: pani zabiera buty i w zamian daje kluczyk do szafki w przebieralni. Dziwna sprawa. Plus tego taki, że nie ma błota w pomieszczeniu, poza tym nikt nie wyniesie kluczyka. Druga strona medalu też jest – Tomek zapomniał klapek i przez korytarz drałował na bosaka. Przebrany w kąpielówy lecę pod obowiązkowy prysznic. Co ciekawe elektronika wkroczyła w tę część obiektu: zamiast kurków czujniki zbliżeniowe. Co się człowiek z tym gównem namęczy, zanim się opłucze… No, dobra jestem w basenie: 25 metrów, 4 tory w tym jeden zarezerwowany dla nas. Dosyć płytko z jednej strony 1,10 m z drugiej 1,60, utopić się więc raczej nie da, ale kolanem o dno szurnąć można i owszem. W sumie to moje pierwsze pływanie w tym roku, forma więc raczej mizerna. Mimo wszystko trochę popływałem, można by jeszcze ponarzekać na wąskie tory, na których przy mijance można kogoś napływającego z przeciwko za to i owo capnąć, ale to aż tak bardzo nie przeszkadzało. Po 45 minutach dzwonek, który przypomina, że zaraz trzeba będzie wyskakiwać z wody, jeszcze więc  dwie długości i siup z wody. No trochę się zmachałem, nie powiem, zwłaszcza dziś to czuję, nogi trochę bolą, ale bez przesady – w końcu co dzień do roboty na rowerku pedałuję. Wracając mieliśmy śmieszne zdarzenie – Tomkowi zabrakło paliwa i to 200 metrów przed stacją,  #@!^%&/. Dokulaliśmy się ile można było , po czym kolega poszedł do chłopaków na stacji po jakiś karnisterek. Ot przygoda.

Categories: Living | Tags: | No Comments

Maszyna z RISC’iem

May 9th, 2008

Dopadłem ja ostatnio machinę w robocie: HP z procesorem RISC, model 9000/715/64. Procesor 64 MHz ale za to na RISC’u, Ram 128 MB, zainstalowany system to HP-UX. Szaleństwo! Próbowałem odpalić, niestety dysk zaliczył pada i system za nic nie chciał się podnieść. Hm … No jakość trzeba ustrojstwo uruchomić, gdyż ma pełnić jeszcze małą rólkę w systemie, ale o tym za chwilę. Jako, że system bazowy zdechł, a unix made by HP kosztuje sporo, cirka 4k USD, musiałem coś wymyślić. Padło najpierw na Debiana, wiadomo: stabilny, wspiera architekturę HPPA, no i co najważniejsze mało wymagający. Niestety instalka dochodzi do detekcji hardware’u i się wykłada. Jako, że opcje z Linuxami skończyły się, trzeba było uśmiechnąć się do BSD. Wybór padł na OpenBSD w wersji 4.3. Poszło. Yes Yes Yes! Dodam tylko, że cd-ek jest równie magiczny jak cały reszta: oryginalnie HP’ek posiadał tylko flopa, coś trzeba więc było zmajstrować. No to znalazłem ustrojstwo w jakimś starym serwerze: Plextora i to na SCSI. Git. Taka ciekawostka: cdek posiadał szufladkę (caddy), do której wkłada się płytę, a szufladkę wtyka się dopiero do CDka. Eureka. Wystartowało BSD z płyty, jeszcze kilka klików i system postawiony. Jest nawet sieć, co prawda przez specjalną przejściówkę, gdyż w oryginale ustrojstwo nie ma nawet BNC, ale jest całe 10 MB/s. Mam więc sieć, jeden z najbezpiecznejszych systemów na świecie (na stronach chwalą się, że w ciągu 10 lat mieli tylko dwie dziury które można było wykorzystać zdalnie), pytanie po co to wszystko. No więc wyjaśniam: jednemu z kolegów zmieniamy kompa, z puszki przeskakuje na laptoka. Jeden problem to taki, że pod jego puszkę podpięta była drukara i coś z tym fantem trzeba zrobić. Wyszło więc na to, że będę miał najbezieczniejszy printserwer na świecie. O!

Categories: Potyczki z IT | 1 Comment

Tydzień ze sportem

May 8th, 2008

W tym tygodniu ostro się sportuję. Po długim weekendzie, opływającym w żarcie i nie tylko, przyszedł czas na chwilę sportów. I tak we wtorek: rower, najpierw zaczęło się od tłuczenia w sprzęt młotkiem – w co prawda nie mój, bo żony, ale rower to rower. Sprzęt wymaga drobnych napraw: wymieniałem przednie zębaty, gdyż te zamontowane były tak krzywe, że łańcuch “spadywał”. Pozatym przerzutka czeka jeszcze na założenie i kto wie: może do wieczornych wypadów na miasto dołączy Ewa. A propos wieczornego jeżdżenia, w tenże dzień umówiony byłem z Piotrkiem na wycieczkę. No więc sobie trochę pojeździliśmy: deptak, ul. Ogrodowa, Polska Wełna, jakieś szuwary przy Zefamie, potem  ul. Aliny przy Liceum Katolickim i Kościele, któy pierwszy raz na oczy widziałem. Super trasa zwłaszcza ciekawy był betonowy podjazd, po którym dojechaliśmy pod stadion żużlowy. Potem przecieliśmy wrocławską i lasem dojechaliśmy pod obserwatorium na braniborskiej – też miło, zwłaszcza, że dalej jest z górki. Ziu! Rozpędem ponownie na deptak i dalej już do domu – trochę więc kilometrów zrobiłem. A propos kilometrów: szlag trafił bateryjkę w liczniku i musiałem wymienić. Niestety wszelkie rekordy i wyniki poszły w zapomnienie. A więc ku pamięci:

Przejechany dystans: 3307 km

Średnia prędkość – 15,6

Prędkość maksymalna – 55,7 km/h

Co prawda te 3307 km nie zrobiłem w jeden sezon, ale trochę się jeździło. Zobaczymy jakim wynikiem ten rok się zakończy. Tyle o rowerku.

W środę przyszedł czas na sporty grupowe: jak co dwa tygodnie, sala w Drzonkowie stanęła otworem. Byliśmy znów w 10-kę – chętnych do zmachania się – całkiem przyzwoity wynik jak na programistów. Tym razem graliśmy tylko w nogę, 60 minut to i tak dużo. Jak zwykle zmachaliśmy się jak konie, ale jakie to przyjemnie uczucie: dać sobie wycisk. Bezcenne. Doszło do tego, że zastanawiamy się zwiększeniem czasu do 1,5-2h. Forma rośnie…

Categories: Bicykl, Living | Tags: , | No Comments