Habakuk

March 27th, 2008

Popląsałem dziś w Kawonie na koncercie. Grał Habakuk: bardza przyjemna reggae rytmika, byl co prawda też jakiś support ale jakoś się nie załapaliśmy. Mieliśmy być w czwórkę: Ja, Ewunia, Piotrek i Gosia, ale niestety – jakieś choróbsko zmęczyło moją żonę i odpuściła sobie. Trudno. Mamy w planach wyjazd w góry na weekend więc to jest dla niej priorytet. A było jak zwykle pysznie, czyli jak zwykle w Kawonie. Pobujałem się cirka 2h w dobrym rytmie. Co reggae to reggae, a chłopaki naprawdę fajnie zagrali. Spotkałem też swojego starego sąsiada z os. Zacisze (pozdrowienia dla Oskara), trochę więc starszych ludzi było, ale przeważał młodszy rocznik – i to taki raczej do 20-ki. Z jednej strony fajnie, że znają taki zespół, z drugiej strony czasem zaczynam się zastanawiać czy nasze pokolenie jest już tak stare? Obstawiam to pierwsze …

Categories: Muzyka | Tags: | No Comments

Marcowy marazm

March 27th, 2008

Dopadła mnie jakaś stagnacja marcowa. Nic się nie dzieje, ja sam też jakoś nie mam ochoty na nic. Może to ta pogoda, która ostatnim czasem zwariowała kompletnie. W styczniu prażyło słonko i było cirka +15, a dziś wieczorkiem mamy prawie -3 oraz sypiący śnieg. Wariactwo. Były święta, niestety co dobre szybko się kończy: pojadłem, popiłem, pospałem i do roboty. Znowu jako trybik w wielkiej machinie o nazwie “życie”…

Jak to w święta pojeździłem autem trochę, najpierw u “Mamusi” potem u Mamy, jednym słowem objazdówka. Na szczęście dobrałem się trochę do czerwonego diabła i trochę w nim pogrzebałem. Wymieniłem mu w końcu olej w silniku, w zeszłym roku przeżył tylko sporą dolewkę – więc mu się należało. Poza tym drobne reperacje: w lewym przednik oku wróciła żarówka H4 zamiast jakiegoś wynalazku w postaci okrągłej bańki rodem z dużego fiata, zrobiłem jeszcze błotnik w którym wylazła dziura. Szpachlówka, papier ścierny oraz spray czerwony załatwiły sprawę. A na koniec wymieniłem tylni tłumik, niestety w ostatnich dniach moje auto nie tylko kolor miało sportowy … Ale to już historia. Dziura była na ok. 10-12 cm, miałem więc niezłego czopera na 4 kołach. Niestety cieknie jeszcze gdzieś woda do bagażnika, pierwsza próba walki skonczyła się porażką – przekonany byłem, że leci gdzieś spod lampy, a tu lipa – nałożony silikon nic nie pomógł. Niestety z racji zaróbków męczył będę się dalej z czerwonym, przynajmniej przez jakiś czas. Jeden plus posiadania czerwonego to taki, iż znam to auto praktycznie od podszewki – innych zalet niestety brak. Tyle o aucie.

Ogólnie gdzieś próbuje mnie złapać jakieś choróbsko – cały czas smarkam, kicham i prycham. Mam juz tego serdecznie dosyć zwłaszcza, że trwa to już przeszło tydzień i nie chce odpuścić. Ech, gdzie te czasy, kiedy był karnet na saunę, gdzie można było wygrzać dupsko, a przy okazji zahartować się i uodpornić. Niestety 3 miesiące bez sauny robią swoje – zaczynam chorować, choć w zeszłym roku nie byłem ani jednego dnia na chorobowym. Cóż, oszczędności …

A dziś za to muzyczna atrakcja – w kawonie zagra Habakuk. Idziemy My i Przylepy. Ragga music i takie tam klimaty, będzie się więc działo. Miał być w między czasie jeszcze Waglewski z familią, ale niestety coś nie wypaliło i koncert nie odbył się. Trudno, miejmy nadzieję, że tym razem będzie dobrze.

Categories: Living, Pan Samochodzik | 1 Comment

Mały winiarz v 2.0

March 4th, 2008

Byłem dziś na małym szkoleniu nt. uprawy winorośli oraz produkcji wina. Jak się ma hobby to trzeba je pielęgnować, udział wiązał się z wzięciem urlopu ale co zrobić. Szkolenie prowadził Roman Myśliwiec, po wydanych pozycjach można stwierdzić, że gość jest ekspertem w tej dziedzinie. Zakupiłem nawet jedną z jego książek: “Winorośl wino”, trochę teorii trzeba liznąć. Dowiedziałem się jak założyć plantację winorośli – w moim przypadku raczej to będzie plantacyjka (jeśli w ogóle będzie), jak przebiega proces produkcji wina – od zebrania po kupaż, prowadzący wyjaśniał również inne sekrety enologii. Jednym słowem warto było poświęcić ten czas, a ciekawostka to poniższe zaświadczenie, które otrzymał każdy z uczestników wg. którego jestem już prawie rolnikiem :)
mały winiarz v 2.0

Categories: Living | Tags: , | No Comments

Roweromania – czyli dalsze rychtowanie sprzętu do sezonu

March 1st, 2008

Dziś kolejne godziny walki z bicyklem. Ostatnio w trakcie prac urwała się linka od hamulca tylnego. Trzeba było wymienić. Kolejna sprawa to siodełko – poprzednie jako, że nadawało się na śmietnik zdemontowałem i kupiłem sobie coś dzięki czemu mam nadzieje moje 4 litery nie zaznają przykrości. Sprawiłem sobie włoskie cudo, z żelem i elastomerami, także powinno być wygodne. Jak będzie to się zobaczy, nie chciałem za dużo wydać, więc jakiś kompromis między ceną a jakością został zachowany. Poza tym musiałem powalczyć trochę z przerzutkami – wymieniony wolnobieg z 5-cio na 6-cio trybikowy wymagał regulacji. Ostatnią czynnością jaką dziś wykonałem przy moim “czarnym diable” to konserwacja łańcucha – wyczyściłem go mianowicie z całego zalegającego na nim syfu i ponownie przesmarowałem. Chodzi jak pszczółka – jeździć tylko na razie nie ma jak – piździ i wieje tak, że łeb chce urwać (Emma podobnoż wielkimi krokami nadchodzi), ale już powoli myślę o jakiejś jeździe próbnej. Narty trzeba schować i zająć się rowerem. W końcu sport to zdrowie …

Categories: Bicykl | Tags: | 1 Comment