AKURAT – KAWON – 29.11.2007

November 29th, 2007

akurat_small.jpg
Właśnie wróciłem z koncertu, co się działo. Było przepysznie!!! Koncert naprawdę udany, znowu blisko dwie godziny aerobiku ;). Ciekawe ile wychudłem… Byliśmy ogólnie dużą paką, cirka 8 osób, można więc było poskakać kiedy osoby nie kiwające się stały za nami. Poza skakaniem w grupie nie omieszkałem wleźć do kotła, tam dopiero było. Pogo jak na punkowych kapelach, i do tego temperatura pięciuset stopni. Nie można tam było długo zabawić, ale co się pokotłowałem to moje, nawet sąsiada pode mną mieszkającego spotkałem. Myślę, że i tak najdłużej z całej ekipy haziałem w kotle. Power jeszcze w organizmie drzemie. Niestety i ja pod koniec wymiękłem i wytrzymywałem zwrotkę z refrenem. Starość nie radość … Ogólnie bardzo jestem zadowolony, nasycony muzyką, ech marzyłby się replay. Pozostaje czekać na T.LOVE który wystąpi 13.12.2007 również w kawonie. Też będzie ostro!

ps. Foteczka kolegi Andrzeja, niestety robiona komórką…

Categories: Muzyka | Tags: , , , | 2 Comments

3 … 2 … 1 … Akurat!

November 27th, 2007

Już w czwartek. Koncercik w Kawonie. Dosyć przyjemna kapela grająca wg. mnie melodyjnego rocka/ska. Będzie zapewne miło, póki co namiętnie wałkuję płytki bandu. Oj, będzie skakanie oraz śpiewanie. Idą również Przylepy, Młodzi więc ZG skład jest. Bilet już zakupiony, pozostało odliczać. A więc, czy wszyscy gotowi?

Categories: Muzyka | Tags: , , | No Comments

Dżuma w Breslau

November 27th, 2007

Właśnie wyczytałem całą książkę Marka Krajewskiego. Trochę mi to co prawda zajęło, cirka 3 tygodnie, ale tak to już z czasem jest, iż bardziej go nie ma niż jest. Wiadomo robota, obowiązki oraz inne bardziej przyziemne sprawy przeciągnęły trochę zakończenie. Co można powiedzieć o kolejnym dziele Krajewskiego: na pewno jak inne jego powieści świetnie się czyta.Wartka akcja, oparta w ciekawej scenerii przedwojennego Breslau, oraz nietuzinkowy główny bohater, to wszystko sprawia, że można się trochę zapomnieć i się zaczytać. Opisywać całości nie będę – kto chce niech kupi książkę i dowie się więcej – dodam tylko, że zwrot akcji jest i to dosyć niespodziewany. Ci co lubią kryminały, na pewno docenią nową powieść Krajewskiego, reszta niech sprobuje, ja się wciągnąłem. Do tego stopnia , iż posiadam wszystkie pozycje książkowe w których pierwsze skrzypce gra Eberhard Mock. Niestety wszystkie przeczytane …

Zostaje postawić pytanie: Panie Marku kiedy coś następnego?

Categories: Różne | Tags: , , | 1 Comment

Sport to zdrowie

November 25th, 2007

Tak mówi powiedzenie, podobnoż to prawda. Tylko nikt nigdy nie precyzował o jaki sport chodzi: no bo czy oglądanie meczu z browarem w łapie i michą czipsów to też sport? A może danie po pysku w niedzielę rano po dyskotece kolesiowi ze stolika obok, który “nie tak się patrzył” to też forma sportu? Jak widać powiedzonko wymaga doprecyzowania. Ja w każdym razie koniec weekendu miałem sportowy: w sobotę był mecz koszykówki – tzw. hit kolejki. Grał lider tabeli czyli Zastal Zielona Góra z wiceliderem: Sokołem Łańcut. Mecz do trzeciej kwarty był wyrównany, w ostatniej nasi odeszli trochę rywalowi, zapewniając sobie zwycięstwo. Ogólnie fajnie widowisko, a 16 PLN, to nie jest to jakaś znacząca kwota. Minusik całego spektaklu to taki, iż jak się przychodzi “za 3 dwunasta” to niestety ale się stoi …

A w niedzielę dalsza część sportowych zmagań, tym razem aktywna. Jako że zbliża się sezon narciarski, a mój “główny mięsień” usytuowany nad pasem rozrósł się dosyć pokaźnie, postanowiłem zrobić z tym jakiś porządek. Dziś postanowiłem zacząć. Na początek poszedł rowerek – tak się składa, że mamy trenażer w domu, pokręciłem więc trochę spoglądając w TVN. Pierwsze 15 km za mną. Uff… Trochę jednak odwykłem od pedałowania. Miejmy nadzieję iż nie był to ostatni raz w tym roku. Oczywiście to nie koniec, wieczorkiem dopadłem się do sztangielek, trochę wyciskania, trochę unoszenia, tutaj w sumie bardziej chodziło o rozciągnięcie kilku partii mięśni, ale ogólnie ruch w dobrą stronę. Mam również nadzieję iż uda się przynajmniej raz w tygodniu wygospodarować trochę czasu i na to. Schwarzenegger’em to ja raczej nie będę, a i nie zamierzam, ale trochę gimnastyki przyda się, zwłaszcza że jedyny ruch to droga do roboty i z roboty – razem ok. 1h w dwie strony. No więc: w zdrowym ciele, zdrowy duch, jak mawia… ech, za dużo tych powiedzonek, do roboty!

Categories: Różne | Tags: , , | No Comments

Hard Work

November 25th, 2007

Oj Ciężki tydzień za mną. Najpierw ISO. Mieliśmy w tym tygodniu recertyfikację. Rok temu dostaliśmy ISO w tym roku nastąpiła weryfikacja. Co by tu nie mówić Ja sam odpowiedzialny byłem za dwa procesy, co prawda wspomagające ale zawsze: nadzór nad infrastrukturą IT firmy oraz nad zakupami też do łatwych nie należy. Trochę nerwów zjadłem wiadomo, na szczęście wszystko poszło gładko, audytor był wręcz pod wrażeniem, są więc powody do dumy. Jakby nie patrzeć audyt jako firma zdaliśmy znakomicie, ja sam usłyszałem słowo “SUPER” więc myślę iż jest OK. ISO więc jest na 5, za rok znów powtórka … Druga sprawa to awarie: jak na złość zaczęły psuć się jakoś ostatnio komputery, najpierw mój – padł HDD, potem kolesia od księgowości – poszła płyta, a do tego wszystkiego dochodzą narzekania użytkowników na wydajność. Ale co ja ma zrobić z Athlonem 750 MHz? No z gówna ptysia nie zrobię – jak mawiał mój kolega z granicy wschodniej. Albo ma się core2duo który wymiata albo Athlon’a 750 który wku.. Poza tym tydzień pracy w tym tygodniu wyraźnie przedłużony, w sobotę również byłem pracowałem. Co prawda była to fuszka bezpośrednio nie związana z moim profilem, ale podjąłem się tematu. Wrrr…. A chodziło o zabawę w elektryka, jako że mam uprawnienia zgodziłem się na zamontowanie automatyki sterującej oświetleniem wokół budynku. Niby prosta sprawa: światła mają zapalać się jak się zrobi ciemno, a potem o określonej porze wyłączać aby całą noc nie paliły się niepotrzebnie. Zabawki jakie zakupiłem do tej operacji to: programator – czyli ustrojstwo załączające/wyłączające obwód o zadanej godzinie; automat zmierzchowy, który w zależności od poziomu natężenia światła pozwala na uruchomienie obwodu, oraz stycznik załączający styki robocze w zależności od napięcia na sterowaniu. Jednym słowem trzy grzdyle, które należało wsadzić do szafki z całą elektryką budynku. Oczywiście prędzej szafki nie widziałem, jedne co to 4 fotki na których widoczna byłą wyżej wymieniona skrzynka. Ze zdjątek wynikało, iż problemów nie będzie – ot takie tam 2 godziny i w domu. Tyle teorii, w praktyce jak zwykle wyszło inaczej: to co miało być zaślepką i wolnym miejscem na szynie, było w rzeczywistości “przekładką” w której z większego przewody rozchodziły się mniejsze. Musiałem więc kombinować: a to wyłącznik załączający obwód oświetlenia zewnętrznego przenieść w inne miejsce, a to wiąchę przewodów N przenieść w inne miejsce, trochę więc roboty było aby ulokować swoje zabawki. Moje 3 ustrojstwa zajmowały 4 miejsca na szynie, w żargonie IT moglibyśmy powiedzieć 4U, ale trzeba było kombinować aby coś rozsądnego wymyślić. Udało się! Zamontowałem wszystkie elementy układu i wszystko działa. Ale co się natyrałem: może powiedziałem nieodpowiednią cenę (shit!), ale jedno mogę powiedzieć – w dupie mam takie stawki i więcej za tyle robić nie zamierzam. Założyłem iż to co miałem do roboty zrobię w 2h, wyszło cirka 6, gdzie więc tu opłacalność. Oczywiście można to zrzucić na karb mego laictwa w tych sprawach, ale jakby nie patrzeć trochę się namordowałem się ze wszystkim. Wniosek płynie jeden: informatyka jest bardziej dochodową działką niż elektryka – bynajmniej w moim przypadku.

Categories: Różne | Tags: , , | No Comments