Borys w Ramzovej

March 2nd, 2015

Borys na nartach

Categories: Narty | No Comments

Fajnie być tatą

January 9th, 2014

small

Borysek od mikołaja dostał kolejkę z lidla. Fajna, ale elementów trochę za mało, toteż tata syn kolejarza dokupił kilka elementów. I tak powstał taki oto tor. Niestety póki co chyba większą zabawę ma stary…

Categories: Foto, Tata | Tags: , | No Comments

Full pakiet

December 3rd, 2013

Full pakiet

Categories: Foto, Living | No Comments

Basen

November 23rd, 2013

Dziś z juniorem byliśmy na basenie. Tak naprawdę to był on, o sobie nie mogę powiedzieć abym wypoczął i się zrelaksowal – choć w sumie takie było założenie: Borysek się integruje a tata pilnuje aby wszystko przebiegało zgodnie z planem. Plan planem, a życie życiem. Zaczęło się normalnie: czyli lekkim fochem i brakiem chęci do wchodzenia do baseniku pełnym dzieci. Ale od czego jest stary: trochę zachęty, perswazji i wygłupów i już latamy w brodziku. Do czasu…. Borysek nie strzelał dziś “dwójki” tak więc zaczyna próbować coś z siebie wydusić. W basenie! Pełno dzieci, dookoła rodzice a mój młody zaczyna napinać się i dusić “kreta”. A pieluchy na tyłku nie ma. Ło matko, nie wytrzymałem ciśnienia – lecę z Borysem do szafki po pieluchę. Oczywiście kolejny ryk bo zabieram go z basenu. Zmieniamy kąpielówki na pieluchę i z powrotem do wody. Sielanka nie trwała długo: mały dusił, dusił i wydusił – a jakże w basenie. Kierunek szatnia: Ja, Borys i bomba biologiczna. Co się umordowałem: Borys ryczy i się kręci, kupa prawie wyłazi z mokrej pieluchy, a ty stary trzymaj jedną ręką synka, a drugą odwalaj czarną robotę. Uff… jakoś się udało – wracamy do basenu. Można powiedzieć, że dopiero od tego momentu zaczęła się zabawa. Borynio najpierw zatykał paluszkiem dziurki w sikającym jeżu na środku, potem rzucaliśmy sobie plastikową zabawkę. Radość i uśmiech małego – bezcenne. Ja tym razem trochę bardziej przypatrywałem się jego zachowaniu: neurologopeda chyba się nie myli z diagnozą pod kątem SI. Borysek niechętnie wchodził do wody, jeszcze z większą niepwenością podchodził pod sikającego jeża – tryskająca woda nie sprawiała mu jakoś przyjemności. Co innego zatykanie dziurek w tej mini fontannie – to było coś. Jest też w baseniku dinozaur któremu z dzioba wypływa strumień wody – obrzydliwa rzecz wg. niektórych: junior za nic nie dał się przekonać aby wejść pod niego. Jedno na co było go stać to wyciągnięcie rączki i jeszcze szybsze jej cofnięcie. Brr… Pod koniec jednak trochę się rozbrykał: rzucaliśmy sobie gumową zabawkę i mały z chęcią ją wyciągał z dna i odrzucał. Oj, było ciacho na buźce. Niestety nasz czas dobiegał końca i trzeba było sie ewakuować – Borynek znów zapłakał – tym razem z powodu przerwania fajnej zabawy. Ech… zawsze coś. W szatni z małym nie ma lekko: ubrać go a potem siebie to nie taka prosta sprawa w pojedynkę. Ale udało się. Jeszcze tylko suszenie i wychodzimy… do sali zabaw! A co! Jak się bawić, to na całego. W małpim gaju kolejne uspołecznianie – zauważyłem, że plastikowe piłki do których się ląduje ze ślizgawki nie są już tak obrzydliwe jak przy ostatniej wizycie w podobnym przybytku – może się już trochę z nimi oswoił? Potem jeździliśmy platikowmi autkami, zjeżdzaliśmy ze ślizgawki a nawet skakaliśmy na trampolinie. Działo się! Po półgodzinnnym szaleństwie zwinęliśmy się do domu. Dzień z tatą dobiegł końca. Uff.

Categories: sport, Tata | No Comments

Borysek

November 22nd, 2013

Nie pisałem w sumie już sto lat. Nie wiem czy ktoś to jeszcze przeczyta ale co tam – skrobię. Borys ma już 2 lata i 4 miechy. Rośnie :-). Choć ciagle są jakieś problemy: jak był małym brzdącem chodził na terapię w związku z asymetrią, teraz okazuje się, że czeka nas kolejny etap: IS czyli integracja sensoryczna. Borsyek jest chłopiną nadwrażliwym zwłaszcza w sferze dotykowej. Trzeba go troche zintegrować ze światem zewnętrznym. Szczerze mowiąc odczułem dużą ulgę, jak się człowiek naczyta idiotyzmów w necie to zaraz doszukuje się różnych schorzeń: a to autyzm, a to zespół aspergera itd. Otóż nie – nasz mały Borys jest przesunięty całkowicie w inną stronę: jest typem nadwrażliwca. Nie lubi dotyku obcych, nie lubi nieznanych odgłosów – no taki typ. Na szczęście można to leczyć i mu pomóc. Zaczynamy więc chodzenie do neurologopedy a niebawem być może również do ośrodka zajmującego się integracją sensoryczną. Czas pokaże co tego wyniknie.

Categories: Tata | No Comments